Internetowym potentatom grożą grzywny, a nawet blokada stron.

Inspektorzy nadzoru telekomunikacyjnego twierdzą, że Google, Facebook i Twitter nie informują o liczbie internautów odwiedzających ich strony. Nie udostępniają również danych dotyczących osób, których strony w ciągu doby mają ponad trzy tysiące oglądających. Roskomnadzor skarży się także, że niektóre strony zawierają treści niezgodne z prawem.

W Rosji za brak współpracy z Agencją Nadzoru Telekomunikacyjnego grożą kary finansowe do 500 tysięcy rubli, to jest równowartość około 10 tysięcy dolarów. Natomiast za kilkakrotne złamanie przepisów Roskomnadzor może zablokować strony internetowe co najmniej na 30 dni. 

>>> Polecamy: „Straciłem kontrolę nad własną firmą”. Zobacz, jak Kreml zniszczył rosyjskiego Marka Zuckerberga