Sędzia Anna Hrycaj z warszawskiego sąd przyznaje jednak, że taki stan rzeczy to także skutek zmiany prawa upadłościowego, które pozwala na oddłużenie osoby fizycznej. " Dziś jest łatwiej ogłosić upadłość i jest możliwość ogłoszenia upadłości nawet jak się nie ma pieniędzy na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego" - tłumaczy.

Bankructwo z reguły dotyczy osób, które nie są w stanie spłacać zaciągniętych kredytów lub straciły pracę ze względu na stan zdrowia. Teoretycznie po przeprowadzeniu postępowania uwalniają się od długów. Jednak sędzia Anna Hrycaj przestrzega, że taka decyzja pociąga za sobą utratę całego majątku. "Można stracić dom, mieszkanie w którym się mieszka i jest to cena którą płaci się za to, że na koniec zostajemy bez długów" - zaznacza.

Nikt też nie daje gwarancji, że w przyszłości bank np. udzieli takiej osobie, która zbankrutowała pożyczki czy kredytu. Wszystko zależy od danej instytucji.

W dotychczasowych statystykach najczęściej bankructwa ogłaszali mieszkańcy województwa mazowieckiego. Na drugim miejscu województwa śląskiego. 

>>> Czytaj też: Podatek bankowy ma sfinansować obietnice PiS. "Banki mają niezwykle uprzywilejowaną pozycję"