Dane statystyczne wskazują, że spore wydatki na lokale socjalne lub dopłaty do czynszu nie są gwarancją lepszych warunków mieszkaniowych obywateli.

„Mieszkaniówkę” najbardziej dotują Brytyjczycy i … Meksykanie

Znalezienie informacji na temat wydatków mieszkaniowych państw to dość trudne zadanie. Jednym z nielicznych źródeł danych jest OECD. Wspomniana organizacja prezentuje m.in. informacje dotyczące udziału bezpośrednich wydatków mieszkaniowych w PKB swoich państw członkowskich. Najnowszy zestaw kompletnych statystyk OECD pochodzi z 2011 r. W tym okresie najwyższe wydatki budżetowe na „mieszkaniówkę” zaplanowała Wielka Brytania (1,50% PKB) oraz Islandia (1,50% PKB). Jeśli uwzględnimy średnią z pięciu lat analizowanych przez OECD (2000 r. 2005 r. 2009 r. 2010 r. i 2011 r.), to okaże się, że liderem pod względem mieszkaniowego zaangażowania państwa był również Meksyk (1,08% PKB). Przeciętny wynik dla 27 porównywanych krajów wynosi 0,48% (2011 r.) i 0,44% (średnia z pięciu okresów).

Efektywność wydatków mieszkaniowych można porównać na przykładzie wybranych krajów Starego Kontynentu. Dla tych państw Eurostat oblicza tzw. wskaźnik poważnej deprywacji mieszkaniowej. Wspomniany wskaźnik informuje, jaka część obywateli mieszka w bardzo złych warunkach. Deprywacja mieszkaniowa jest związana z przeludnieniem lokum oraz obecnością jednego z dodatkowych problemów (przykłady: przeciekający dach, brak toalety lub wanny wewnątrz mieszkania, zbyt małe nasłonecznienie).

Poniższy wykres przedstawia zależność między zmianami wskaźnika poważnej deprywacji mieszkaniowej (2005 r. - 2013 r.) i poziomem wydatków na „mieszkaniówkę” w 19 krajach Europy. Nietrudno zauważyć, że najgorsze wyniki mają państwa cechujące się wysokim poziomem ingerencji w sferze mieszkaniowej. Na szczęście, odsetek Duńczyków oraz Islandczyków, doświadczających poważnej deprywacji mieszkaniowej, nadal pozostaje niski (odpowiednio: 2,6% oraz 2,8% w 2013 r.). Analogiczny wynik dla Polski to 10,1% (2013 r.).

Trzeba też zwrócić uwagę, że w Wielkiej Brytanii mimo bardzo dużych wydatków mieszkaniowych, nie miała miejsce żadna poprawa (patrz poniższy wykres). Taka zmiana była jednak widoczna na terenie Francji. O wiele lepsze wyniki odnotowano w państwach, które cechują się niskim poziomem dofinansowania sfery mieszkaniowej. Mowa o Polsce, Czechach, Estonii, Hiszpanii oraz Belgii. Przykład tych krajów dobrze pokazuje, że znacząca poprawa sytuacji mieszkaniowej obywateli jest możliwa bez dużych wydatków budżetowych. Bardziej istotne bywa tempo rozwoju gospodarczego i właściwe rozdysponowanie środków wydawanych przez państwo. Warto wspomnieć, że poniższy wykres wyglądałby bardzo podobnie, gdyby porównywanym kryterium (poza poziomem wydatków budżetowych), była zmiana udziału osób mieszkających w przeludnionym lokalu (2005 r. - 2013 r.).

W Polsce trudno mówić o jakimś konkretnym modelu działania

Na tle innych państw członkowskich OECD, Polska wyróżnia się bardzo niskim udziałem bezpośrednich wydatków mieszkaniowych w PKB. Od stycznia do grudnia 2011 r. stanowiły one 0,10% produktu krajowego brutto. Dane Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju wskazują, że ten wynik nie zmienił się przez kolejne trzy lata. W 2016, 2017 i 2018 r. mogą go nieco podwyższyć wydatki na program MdM.

Niski poziom zaangażowania polskiego budżetu w sferę mieszkaniową nie jest przejawem konsekwentnej i liberalnej polityki władz. Warto pamiętać, że Polska na tle Europy wyróżnia się rozbudowanymi zasadami ochrony lokatorów i niewielką liczbą przeprowadzanych eksmisji w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Z drugiej strony, budownictwo społeczne jest mocno niedoinwestowane. Dlatego oczekiwanie na przydział lokalu socjalnego niekiedy trwa nawet kilka lat. Wydaje się, że stopniowa poprawa warunków mieszkaniowych Polaków głównie jest efektem wzrostu gospodarczego, a nie przemyślanych posunięć kolejnych rządów.

>>> Czytaj również: Na co deweloperzy łowią klientów?