Zdecydowano, że z opłat zostaną zwolnieni ci producenci, którzy w ogóle nie będą podłączeni do istniejących sieci zasilania. Ci zaś, którzy z nich nie zrezygnują, nawet jeśli ani razu w ciągu miesiąca nie podłączą się do miejskiej sieci, dostaną rachunek. Zapłacą między innymi za ich konserwację.

Posiadający agregaty prądotwórcze o mocy do 100 kilowatów nie będą mogli sprzedawać prądu. Pozostali - po cenach rynkowych. A wszyscy w ciągu pół roku będą musieli zarejestrować się jako producenci energii.

Prawo zostało nazwane "podatkiem od słońca". Osiemnaście partii politycznych oskarżyło rząd o wspieranie interesów koncernów energetycznych. Ugrupowania zapowiedziały, że zmienią tę ustawę po grudniowych wyborach parlamentarnych.

>>> Czytaj też: Dom za 1 funt. Brytyjczycy rzucili się na opuszczone budynki