Statystyki urzędu od 2000 r. obejmują firmy, w których zajęcie ma ponad dziewięć osób. Od tego czasu nigdy nie pracowało w firmach tak dużo osób jak w październiku tego roku. – To efekt dobrej koniunktury gospodarczej – uważa Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Wyjaśnia, że przedsiębiorstwa mają coraz więcej zamówień w związku z rosnącym popytem wewnętrznym i zwiększającym się eksportem. Dlatego tworzą etaty i zatrudniają dodatkowych pracowników. To przyczynia się do spadku bezrobocia. W październiku obniżyło się ono do 9,6 proc. i było o 1,7 pkt proc. niższe niż przed rokiem. A poprawa na rynku pracy powoduje powolny wzrost siły przetargowej pracowników, co sprzyja podwyżkom pensji – w październiku były one o 3,3 proc. wyższe niż przed rokiem, a ich siła nabywcza, po uwzględnieniu deflacji, wzrosła o 4,2 proc.

Według GUS zatrudnienie najbardziej wzrosło w administrowaniu i działalności wspierającej, a więc w firmach zajmujących się wynajmowaniem różnych dóbr, działalnością ochroniarską i sprzątaniem.

W październiku było o 19 tys. wyższe niż przed rokiem. W tym czasie dużo etatów przybyło również w handlu i transporcie oraz m.in. w przemyśle meblarskim i samochodowym. Eksperci twierdzą, że również w całym roku przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw będzie wyższe niż w roku poprzednim. Na przykład według szacunków zawartych w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok ma ono wzrosnąć do ponad 5,6 mln z ponad 5,5 mln w 2014 r. Jeśli spełni się ten scenariusz, będzie to również najlepszy wynik od 15 lat. Utrzyma się więc poprawa na rynku pracy, co będzie sprzyjać wzrostowi konsumpcji, która jest siłą napędową wzrostu gospodarczego.