Jens Stoltenberg przypomniał, że po agresji Rosji na Ukrainie NATO zwiększyło poziom bezpieczeństwa w krajach wschodniej Europy. Podkreślił też, że wśród członków Sojuszu trwają teraz dyskusje nad dalszymi krokami. „Za wcześnie jeszcze, by przesądzać o decyzjach w Warszawie, ale potwierdzam, że właśnie o tym rozmawiamy. Częściowo mowa jest o zwiększeniu obecności. Może to być więcej żołnierzy, ale także sprzęt, jego rozmieszczenie i infrastruktura, aby zorganizować pomoc, która może być potrzebna, lub kombinacje tych możliwości” - mówił Jens Stoltenberg.

Sekretarz generalny NATO był też pytany o sprawę ostatniego sporu Polski z Unią Europejską, ale odpowiedział, że nie jest to sprawa Sojuszu. Zapewnił, że w czasie niedawnego spotkania z polskim prezydentem Andrzejem Dudą rozmawiał o wartościach, na jakich zbudowane jest NATO.

Po agresji Rosji na Ukrainę NATO zwiększyło liczebność sił szybkiego reagowania z 13 do 40 tysięcy żołnierzy. Utworzono też tzw. szpicę czyli oddział sił super-szybkiego reagowania, zdolny przemieścić się w ciągu dwóch dni.

Lipcowy szczyt w Warszawie jest uważany za jeden z najważniejszych w historii Sojuszu. Na początku lutego w Brukseli mają spotkać się ministrowie obrony NATO. W Pakcie uważa się, że to właśnie spotkanie może być wskazówką, jakie porozumienia mogą zostać osiągnięte w Warszawie.

>>> Czytaj też: Michael Fallon: Fundamentem obrony Wielkiej Brytanii i Polski jest NATO, nie UE [WIDEO]

Większe wydatki na obronność

Kraje członkowskie NATO systematycznie zwiększają wydatki na obronność. Wynika tak z opublikowanych właśnie najnowszych danych Sojuszu.

Jak mówił Jens Stoltenberg., pięć krajów członkowskich spełnia założone przez Sojusz kryterium wydawania 2 procent PKB na obronność. Wśród krajów tych jest m.in. Polska. Jens Stoltenberg poinformował, że 16 państw członkowskich zwiększyło w ubiegłym roku wydatki a 23 kraje wyłożyły więcej pieniędzy na nowy sprzęt.

Jens Stoltenberg podkreślił jednak, że sojuszniczy muszą w tej sprawie zrobić znacznie więcej. „Zarówno na wschodzie jak i na południu mamy do czynienia z największymi wyzwaniami bezpieczeństwa naszego pokolenia” - dodał.

Dwa lata temu na szczycie NATO w Walii kraje członkowskie postanowiły przeznaczać minimum 2 procent PKB na obronność. Związane to było przede wszystkim z zagrożeniem ze strony Rosji. Spośród wszystkich sojuszników, najwięcej na obronność przeznaczają w tej chwili Stany Zjednoczone. Amerykańskie wydatki stanowią aż 72 procent wszystkich pieniędzy, jakie w krajach członkowskich przeznaczane są na obronność.

NATO zastanawia się nad rozmowami z Rosją

NATO zastanawia się nad zorganizowaniem rozmów z Rosją - potwierdził Stoltenberg. Po aneksji Krymu w 2013 roku i w odpowiedzi na agresję na Ukrainie NATO zawiesiło wszelkie kontakty z Moskwą z wyjątkiem spotkań Rady NATO-Rosja. Sojusz rozpoczął też wzmacnianie bezpieczeństwa krajów na wschodzie Europy.

Teraz, jak przyznał Jens Stoltenberg, rozpatrywana jest możliwość zwołania spotkania Rady NATO-Rosja. „Sprawdzamy możliwość takiego spotkania. Nigdy nie zawiesiliśmy prac Rady, ale uważamy, że nadszedł czas, by rozpatrzyć możliwość spotkania. Nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie, ale będziemy rozmawiać także z delegacją Rosji przy NATO i podejmiemy decyzję, kiedy może dojść do takiego spotkania” - podkreślił.

Równocześnie Jens Stoltenberg przyznał, że na wschodzie Ukrainy znów dochodzi do aktów agresji, a porozumienia z Mińska nie zostały w całości wcielone w życie. To właśnie ich wdrożenie było warunkiem wznowienia współpracy z Moskwą.

Sekretarz generalny NATO przyznał, że aktywność rosyjskich samolotów przy granicach z krajami członkowskimi w ciągu ostatnich lat zwiększyła się o 70 procent. Jak mówił, ponad 400 razy dochodziło do przypadków, kiedy myśliwce krajów Sojuszu musiały podjąć działania, by przejmować lub eskortować rosyjskie samoloty.

>>> Czytaj też: Przełomowa decyzja. Rosja dogada się z OPEC w sprawie produkcji ropy?