Ekspert: Ktokolwiek wygra wybory w USA, relacje z Polską ulegną poprawie [WIDEO]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 maja 2016, 09:55
Bez względu na wynik wyborów prezydenckich w USA relacje polsko–amerykańskie prawdopodobnie ulegną poprawie - mówi PAP szef CASE Christopher Hartwell. Przekonuje, że dla ustępującego prezydenta Baracka Obamy Europa Środkowa była jedynie "dodatkiem" i obszarem, na którym mu nie zależało.

"Myślę, że bez względu na wynik wyborów prezydenckich w USA relacje polsko–amerykańskie prawdopodobnie ulegną poprawie. Uważam, że prezydent traktował Europę, a szczególnie Europę Środkową jako dodatek. Szczerze mówiąc uważam, że zachowywał się wręcz w sposób niegrzeczny, jeśli chodzi o podejście do Europy Środkowej, to jest obszar, o którym on nie myśli, na którym mu nie zależy i pokazał to w wystąpieniach publicznych, w pomyłkach w wystąpieniach, kiedy mówił o polskich obozach zagłady w odniesieniu do drugiej wojny światowej" - powiedział PAP Hartwell, który kieruje Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych.

Wymienił też w tym kontekście "anulowanie rakietowego systemu obrony", o czym - jak mówił - "osoby decyzyjne dowiedziały się z mediów a nie bezpośrednio z Waszyngtonu".

"Myślę więc, że jakakolwiek zmiana w stosunkach między Polską a USA będzie na lepsze" - zaznaczył.

"Sądzę, że Hillary Clinton będzie miała bardziej realistyczne podejście do Polski i do stosunków amerykańsko-polskich. Jeśli chodzi o Donalda Trumpa, kto wie? Kto wie, jaka jest jego polityka na dzień dzisiejszy. Nie podejmowałbym nawet próby zgadywania, co on myśli o Polakach poza tym, że korzystał z polskich pracowników w swoich projektach, co z jakiegoś powodu stało się tematem w kampanii wyborczej. Mam nadzieję, że relacje byłyby lepsze gdyby prezydentem był Trump, bo za prezydentury Obamy były fatalne" - zaznaczył Hartwell.

Najnowsze sondaże wskazują, że kandydat Republikanów Donald Trump w wyścigu do Białego Domu niemal zrównał się pod względem poparcia z Hillary Clinton, która jest faworytką prawyborów wśród Demokratów. Była sekretarz stanu może liczyć na poparcie 41 proc. prawdopodobnych wyborców, zaś faworyt Republikanów - na 40 proc.

Wybory prezydenckie w USA odbędą się w listopadzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj