Wojna psychologiczna między Arabią Saudyjską a Iranem trwa w najlepsze. Ropa traci

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 czerwca 2016, 10:39
Wczorajsze spotkanie OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) w Wiedniu nie przyniosło oczekiwanego kompromisu na rzecz podbicia cen "czarnego złota" oraz zamrożenia produkcji. . Traci na tym ropa, której notowania spadają.

Kompromis wypracowano jedynie w zakresie przyjęcia do kartelu nowego członka, oraz powołania nowego sekretarza generalnego. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb.

nadal nie chce ograniczyć produkcji surowca, ponieważ zamierza wrócić do poziomu wydobycia sprzed sankcji. Po latach embarga na ropę z tego kraju, najważniejsze wydaje się zaspokojenie własnych potrzeb, a dopiero w drugiej kolejności gotowość na ustępstwa. Nieformalny lider OPEC, Arabia Saudyjska również nie odpuszcza, ponieważ ewidentnie podjęła wyzwanie i wbrew oficjalnym zapewnieniom, chce wygrać wojnę cenową. Ostatnie spotkanie w Dausze także zakończyło się fiaskiem, a sytuacja robi się coraz bardziej napięta.

>>> Czytaj też: Jest decyzja OPEC. Kartel nie zmieni limitu wydobycia ropy

staje się bardzo realne. W ostatnich tygodniach, ceny ropy wzrosły i oscylowały na poziomie 50 USD za baryłkę. Po niepowodzeniu rozmów w Wiedniu, szykują się jednak spadki, a co za tym idzie, waluty krajów produkujących ropę stracą na wartości.

Cena ropy naftowej, odmiany WTI jeszcze w czwartek rano kosztowała 49,44 USD, zaś po tym, jak posiedzenie OPEC nie przyniosło zmian, jej cena spadła poniżej 48 USD, czyli o około 1,5%. Ceny surowca pociągnęły w dół również notowania całego sektora energetycznego na światowych rynkach. Z technicznego punktu widzenia, został naruszony 4-miesięczny trend wzrostowy, co może otworzyć pole do głębszej korekty. Taki wariant wydaje się jednak mało prawdopodobny. Bardziej możliwy scenariusz, to utrzymanie trendu bocznego i cena między 50 a 60 USD za baryłkę.

Kolejne posiedzenie odbędzie się w listopadzie. Trudno jednak oczekiwać, że do tego czasu sytuacja ustabilizuje się, tym bardziej, że już wkrótce możemy spodziewać się ruchów ze strony USA i Rosji, które, mimo że nie należą do kartelu, są wiodącymi producentami ropy na świecie.

>>> Czytaj też: Rosyjski gaz może popłynąć z Zachodu. Czy Polska zdoła uwolnić się od Gazpromu?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Inne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj