Wielka Brytania to kraj, który zbudował swoją przemysłową potęgę w oparciu o spalanie węgla, jednak wzrost kosztów wydobycia i wymogi środowiskowe doprowadziły do masowego zamykania kopalń – pisze portal defence24.pl. Brytyjczycy zwrócili się w kierunku energetyki wiatrowej (lądowej i morskiej). Okazało się jednak, że nie zaspokajają zapotrzebowania, chociaż na zachodnich wybrzeżach Szkocji i Irlandii występują znakomite warunki wietrzne, znacznie lepsze niż na przykład w Polsce.

Największą słabością energetycznego systemu opartego na energii z wiatru okazały się przerwy w dostawie energii. W okresie od listopada 2008 do grudnia 2010 wiatraki na Wyspach pracowały na mocy mniejszej od 5 proc. mocy nominalnej przez 18 proc. czasu.

Zwolennicy tego źródła energii twierdzą, że antidotum na wahania mocy wiatru będzie utworzenie sieci, która obejmie wiele krajów. Przeszłość pokazała jednak, że brak wiatru może obejmować duże obszary.

Poza wskazanymi problemami należy dodatkowo wymienić koszty. Wielka Brytania dopłaciła w 2015 roku do energetyki odnawialnej aż 800 mln funtów. W Niemczech ta kwota jest jednak znacznie wyższa – energetyczna transformacja kosztuje budżet państwa aż 24 mld euro rocznie.

Nasze priorytety są jasne – oświadczył a w BBC pani Amber Rudd, minister ds. energetyki i zmiany klimatu (DECC). – Musimy utrzymać opłaty za energię elektryczną na najniższym możliwym poziomie a jednocześnie maksymalnie obniżyć emisje dwutlenku węgla.

Reaktory energetyczne II generacji gwarantują wysoki współczynnik dyspozycyjności i możliwość pracy w okresach wzmożonego obciążenia sieci. O ich efektywności świadczą wyniki, jakie osiągają w USA. Współczynnik wykorzystania mocy w ich przypadku wynosi ponad 90 proc.

Problemem do rozwiązania pozostają wysokie koszty budowy elektrowni jądrowej. Są one znacznie większe niż w przypadku węglowych i gazowych, jednak sporo niższe od wiatrowych i słonecznych. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.

>>> Polecamy: Nowe kopalnie węgla nad Wisłą to mrzonka