statystyki

Niemcy poprą Wielką Brytanię? Wielkie unijne tabu może zostać złamane

1 września 2016, 11:18
Źródło:PAP
Londyn, Wielka Brytania

Londyn, Wielka Brytaniaźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Luke MacGregor

Szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen (CDU) opowiada się za dostępem Wielkiej Brytanii po Brexicie do wspólnego rynku UE bez konieczności respektowania przez Londyn swobody przepływu osób - pisze w czwartek "Die Welt".

Reklama

Reklama

Dziennik zaznacza, że takie rozwiązanie byłoby złamaniem tabu, gdyż do tej pory swoboda przepływu pracowników uważana była za warunek dostępu do unijnego rynku.

"Musimy poszukiwać kreatywnych rozwiązań, które uwzględniają zasady, ale które są równocześnie pragmatyczne" - powiedział Roettgen dziennikarzom "Die Welt". Wpływowy deputowany CDU jest współautorem raportu opracowanego przez brukselski think tank Bruegel.

Roettgen i współautorzy raportu zwracają uwagę, Że Brytyjczycy odrzucili w referendum nieograniczoną swobodę przepływu pracowników, lecz chcieliby nadal uczestniczyć w rynku unijnym i gotowi są do przestrzegania swobodnego przepływu kapitału, towarów i usług.

Zdaniem Roettgena w UE powinny istnieć trzy poziomy integracji. Na najwyższym funkcjonowałyby kraje strefy euro, niższy obowiązywałby wszystkie kraje UE, a "najniższy krąg" przeznaczony byłby dla krajów takich jak Wielka Brytania, Szwajcaria czy Turcja - związanych z UE umowami, jednak nie uczestniczących we wszystkich formach współpracy.

W rozmowie z "Die Welt" Roettgen rozwiewa obawy, iż taki kompromis mógłby stać się "golem samobójczym" dla Wspólnoty i zachęcić inne kraje do podążenia brytyjską drogą. "Cena, jaką płaciłyby kraje z trzeciego kręgu, jest wysoka. Mogłyby uczestniczyć we wspólnym rynku, lecz nie mogłyby decydować o zasadach, według jakich on działa. Decyzje ustawodawcze byłyby zastrzeżone dla członków UE" - wyjaśnił polityk CDU.

"Die Welt" zwraca uwagę, że propozycja Roettgena nie może liczyć na poparcie w Niemczech. Z najnowszego sondażu instytutu Allensbach wynika, że 64 proc. Niemców chce odebrania Brytyjczykom wszystkich przywilejów, a tylko 18 proc. opowiada się za kompromisem z Londynem.

"Chęć ukarania Brytyjczyków za Brexit jest niedorzeczna. Jakim prawem mielibyśmy karać jakiś naród za demokratycznie podjętą decyzję?" - pyta niemiecki chadek. "Nie jest w naszym interesie karanie trzeciej pod względem wielkości gospodarki i wiodącego kraju w Europie" - ostrzega Roettgen.

W przeprowadzonym w czerwcu referendum większość Brytyjczyków opowiedziała się za wyjściem kraju z Unii Europejskiej. (PAP)

>>> Czytaj też: Warszawa drugim Londynem? Banki uciekają z Wysp, Morawiecki chce je ściągnąć do Polski

Reklama

Reklama

  • Sarmata(2016-09-01 12:35) Odpowiedz 183

    Moim zdaniem ta propozycja ma inny cel ... Chodzi o delikatne wypchnięcie części krajów z EU - teraz to jest Kołchoz - ale wg mnie celowy - po wypchnięciu krajów V4, być może Włoch lub Hiszpanii - EU zostanie francusko-niemiecka. Prawo można szybko poprawić, a postanowienia zmienić.... Dostęp do rynków ograniczyć, umowy wypowiedzieć lub renegocjować. UK ma to szczęście, że to państwo wyspiarskie z interesami na całym świecie. Kanada, Australia, Indie, RPA, Nowa Zelandia i USA - tam nie ma żadnych ograniczeń do współpracy. UK jest największym na świecie centrum finansowym - nie bez powodu. Zarówno brytyjskie ustawodawstwo jak i język to podstawa. Być może ktoś dojdzie, że Nam również może się udać jak UK wyjść z EU- za 5 lat kiedy fundusze będą ograniczone, ale obawiam się, że to jest gra obliczona na naiwność. Niestety nie mamy takiego potencjału i kapitału jak UK. Nas o wiele łatwiej zablokować i w sensie gospodarczym i politycznym i strategicznym. Wg mnie na tą chwilę więcej możemy w EU niż poza nią. A co będzie za 10 lat ---- się okaże.... Tak czy inaczej niemce w inny sposób, ale też próbują zmienić pewien ład powojenny.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • ccc(2016-09-01 12:13) Odpowiedz 166

    Tu nie o karę chodzi a o zasady. Można ewentualnie zgodzić się za dostęp UK do rynku towarów, usług i kapitału w UE bez swobody przepływu pracowników, ale taki przywilej MUSI KOSZTOWAĆ. I to dużo. Np. tyle ile składka Wlk. Brytanii do unijnego budżetu - oczywiście bez rabatu - pomnożona przez dwa.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • OXO(2016-09-01 16:45) Odpowiedz 60

    To byłby początek końca Unii. Po co ponosić obciążenia, skoro korzyści będą tak, czy tak? To byłby początek protekcjonizmu. Po co wpuszczać konkurencyjne towary na rynek, skoro ponosimy koszty przepływu osób? Wiadomo, że kraje bogate dokładając biedniejszym oddają część wypracowanego bogactwa. Ale w ostatecznym rozrachunku zyskują. Choćby przez to, że stabilność na kontynencie i pokój opłacają się wszystkim. To jest na zasadzie podobnej do gaszenia domu sąsiada : to nie mój dom, ale mu pomogę, bo jest susza, wiatr wieje, a moja chałupa też drewniana. Nia lubię za bardzo sąsiada, ale w ostatecznym rozrachunku pomaganie mi się opłaci.

  • WORK BUY CONSUME DIE(2016-09-01 17:38) Odpowiedz 10

    I tylko na takich zasadach powinna istnieć wspólnota...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze