statystyki

Przykład Chile pokazuje, jaka katastrofa czeka nasze emerytury

10 września 2016, 09:00 | Aktualizacja: 15.09.2016, 07:22
Źródło:MAGAZYN DGP
Pochód pierwszomajowy pt. "Godna praca, godna płaca, godna emerytura", organizowany przez SLD i OPZZ

Pochód pierwszomajowy pt. "Godna praca, godna płaca, godna emerytura", organizowany przez SLD i OPZZźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

„Emerytura jak nieustające wakacje” – można było usłyszeć w klipie reklamowym jednego z polskich otwartych funduszy emerytalnych pod koniec lat 90. O tym, że to nie do końca prawda, przekonują się boleśnie mieszkańcy Chile.

Reklama

Reklama

Z punktu widzenia obywatela chilijski system emerytalny okazał się fatalny. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez powołaną w 2014 r. przez prezydent Michelle Bachelet specjalną komisję, w latach 2007–2014 połowa emerytów otrzymywała uposażenie równe bądź niższe niż 82,6 tys. chilijskich pesos, co przy obecnym kursie przekłada się na 480 zł – i to po uwzględnieniu dodatku wyrównawczego.

W drugiej połowie sierpnia kilkadziesiąt tysięcy Chilijczyków przemaszerowało ulicami Santiago, stolicy kraju, protestując przeciwko głodowym emeryturom. Wśród bogatego asortymentu akcesoriów protestu znalazły się m.in. trumny z napisem „No AFP”. Pod skrótem „AFP” kryją się fundusze emerytalne, w Chile noszące oficjalną nazwę Administradoras de Fondos de Pensiones.

Chilijskie protesty to smutne memento dla systemu, który stawiano za wzór wielu krajom świata, w tym Polsce. Problem jest poważny, bo wielu chilijskich emerytów otrzymuje uposażenie mniejsze niż minimalne wynagrodzenie w kraju, wynoszące obecnie 250 tys. pesos, co w przeliczeniu daje niewiele ponad 1450 zł. W rzeczywistości większość emerytów otrzymuje co miesiąc na konto równowartość kilkuset złotych.

Filary w praktyce

System emerytalny w Chile, podobnie jak w Polsce, składa się z trzech filarów. Pierwszy stanowi element zabezpieczenia socjalnego; otrzymują z niego emerytury tylko te osoby, które nie są wypłacane z żadnego innego filaru; świadczenie to nazywa się Pensión Básica Solidaria (PBS). Dodatkowo pierwszy filar finansuje również dodatek wyrównawczy do niskich emerytur z drugiego filaru; świadczenie nazywa się Aporte Previsional Solidario (APS). Drugi filar to oczywiście fundusze emerytalne, do których co miesiąc spływa 10 proc. uposażenia każdej osoby pracującej (jednak nie więcej niż 1,7 mln chilijskich pesos, czyli 10,3 tys. zł). Oszczędzanie w trzecim filarze, tak samo jak w Polsce, jest dobrowolne. Aby jednak zachęcić do samodzielnego odkładania, państwo oferuje obywatelom ulgi podatkowe.

Jednak w przeciwieństwie do Polski w Chile zdecydowano, że na emeryturę będzie się oszczędzać tylko w drugim filarze. Składki wędrują więc tylko do sześciu funduszy emerytalnych (przed 2011 r. było ich pięć). Warto przypomnieć, że po reformie z 1999 r. nad Wisłą na emeryturę składały się wypłaty zarówno z otwartych funduszy emerytalnych, jak i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Z perspektywy budżetu ten system się opłacił. O ile przeciętnie kraje OECD przeznaczały na wydatki emerytalne w 2014 r. średnio 7,9 proc. PKB, o tyle w Chile było to tylko 3,2 proc. (dla porównania w Polsce wskaźnik przyjął wartość 10,9 proc. PKB).

Natomiast z punktu widzenia obywatela system okazał się katastrofalny w skutkach. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez powołaną w 2014 r. przez prezydent Michelle Bachelet specjalną komisję ds. reformy systemu emerytalnego (tzw. komisja Bravo), w latach 2007–2014 połowa chilijskich emerytów otrzymywała uposażenie równe bądź niższe niż 82,6 tys. chilijskich pesos, co przy obecnym kursie przekłada się na 480 zł – i to po uwzględnieniu dodatku wyrównawczego APS. Co więcej, zachodzi znacząca różnica pomiędzy wysokością emerytur wypłacanych mężczyznom i kobietom. O ile połowa panów co miesiąc otrzymuje na konto sumę równą lub mniejszą niż 112,3 tys. peso (ok. 650 zł), o tyle połowa pań musi się zadowolić uposażeniem równym lub niższym niż 42,5 tys. pesos, czyli 247,5 zł.

Sumy te wyglądają jeszcze gorzej, jeśli weźmie się pod uwagę tzw. stopę zastąpienia, czyli stosunek emerytury do przeciętego wynagrodzenia w trakcie ostatnich 10 lat aktywności zawodowej. Według komisji Bravo dla połowy emerytów jest ona nie większa niż 34 proc., przy czym znów mężczyźni mogą liczyć na więcej (60 proc.) niż kobiety. Nowym systemem zostali objęci wszyscy, którzy weszli na rynek pracy po 31 grudnia 1982 r. Jego obecny kształt jest efektem reformy z 2008 r., która wprowadziła m.in. dodatek APS. Aż strach pomyśleć, jakiej wysokości byłyby emerytury, gdyby reformy nie wprowadzono.

>>> Polecamy: Wszystko, czego nam nie mówią o emeryturach

Patologie, które znamy

System emerytalny w Chile budzi wątpliwości nie od dziś. Jego podstawową słabością jest to, że premiuje osoby o długiej i stabilnej karierze zawodowej. To jednak przywilej nielicznych mieszkańców kraju. Z rządowych danych wynika, że emeryci odprowadzający składki nieprzerwanie przez 30 lat lub dłużej cieszą się dzisiaj uposażeniem w wysokości 70 proc. lub więcej zarobków z ostatniej dekady aktywności zawodowej. Grupa ta stanowi jednak zaledwie 0,2 proc. wszystkich emerytów.

Winny temu częściowo jest chilijski rynek pracy, gnębiony przez znane z Polski patologie. Składki odprowadzane są tylko w przypadku pracowników etatowych, co automatycznie pogarsza sytuację zatrudnionych na umowach śmieciowych. Problem mają również osoby samozatrudnione. Co więcej, bardziej poszkodowane są kobiety, które mają przerwy w pracy związane z macierzyństwem. Dodatkowo nikt nie odprowadza składek za osoby bezrobotne. W efekcie komisja Bravo ustaliła, że przeciętnie mieszkańcy Chile odprowadzali składki tylko przez 40 proc. swojego życia zawodowego. W takiej sytuacji nie może być mowy o godziwych emeryturach.

Problem głodowych emerytur nie jest w Chile nowy. Miała go złagodzić reforma przeprowadzona w 2008 r., kiedy rząd zdecydował się wprowadzić zalecenia wydane przez poprzednią prezydencką komisję ds. systemu emerytalnego, zwaną komisją Marcela. To wtedy m.in. utworzono świadczenia PBS oraz APS, rozszerzono obowiązek odprowadzania składek na samozatrudnionych, państwo wzięło na siebie również opłacanie składek matkom na urlopie macierzyńskim (w wysokości takiej, jaką przyjęłyby one w sytuacji, gdyby matka zarabiała minimalne wynagrodzenie).

Swoje zalecenia przedstawiła również komisja Bravo; jej eksperci nie mają wątpliwości, że jedynym rozwiązaniem problemu głodowych emerytur jest większe zaangażowanie państwa. Część z propozycji komisji uwzględnia przedstawiony 9 sierpnia przez prezydent Bachelet pakiet reform. Zawiera on m.in. stworzenie dodatkowej daniny w wysokości 5 proc. wynagrodzenia, płatnej przez pracodawcę, która ma wspomóc wyrównywanie najniższych emerytur. Do obecnych sześciu funduszy emerytalnych ma także dołączyć siódmy, państwowy, co ma wpłynąć na zwiększenie konkurencji między funduszami. Jej iluzoryczność była jedną z przyczyn porażki starego systemu, bowiem instytucje te de facto nie konkurowały ze sobą, inkasując m.in. podobnej wielkości prowizje. W ten sposób Chile przechodzi ciekawą drogę – od całkowitego wycofania się państwa z kwestii emerytur po powolny powrót wymuszony okolicznościami.

Co ciekawe jednak, chociaż wśród sierpniowych protestujących byli zwolennicy powrotu do starego systemu a la Zakład Ubezpieczeń Społecznych, propozycja taka nie znalazła akceptacji komisji Bravo, składającej się z 24 ekspertów chilijskich i zagranicznych. Likwidację funduszy emerytalnych przewidywał tylko jeden pakiet rekomendacji z trzech dyskutowanych przez komisję. W wewnętrznym głosowaniu poparł go tylko jeden ekspert – prof. Leokadia Oręziak.

Chłopcy z Chicago

Reforma emerytalna w Chile była owocem prac „chłopców z Chicago” (Chicago boys). Terminem tym określa się młodych, chilijskich ekonomistów, którzy zdobyli wykształcenie na amerykańskich uczelniach w latach 50., 60. i 70., a którzy po powrocie do kraju zdobyli duży wpływ na kształt polityki podawczej. Pierwsza grupa przybyła do Wietrznego Miasta w drugiej połowie lat 50. w ramach wymiany studenckiej. Tam zapoznali się z radykalną myślą Miltona Friedmana, który zrobił na nich takie wrażenie, że po powrocie do kraju zaczęli tworzyć własny program gospodarczy dla Chile. Ze względu na jego kompleksowość, a także objętość przezwali go „el ladrillo” – „cegła”.

Cegłę na początku lat 70. zaprezentowali jednemu z wojskowych, który później został członkiem junty, jaka wyniosła w 1973 r. do władzy Augusto Pinocheta. W ten sposób udało im się przebić z radykalną myślą ekonomiczną do kręgów rządowych; ich wpływ na juntę tylko się umocnił, kiedy się okazało, że proponowane przez nich polityki pozwalają znacząco zwiększyć tempo rozwoju gospodarczego. José Pinera, architekt reformy emerytalnej, także był jednym z chłopców z Chicago, chociaż późniejszym (skończył studia w USA w 1974 r.). Paul Craig Roberts, jeden z ojców reaganomiki, zażartował kiedyś, że reforma systemu emerytalnego wystarczyła, żeby Pinera zapisał się na kartach historii, „ale on dodatkowo sprywatyzował służbę zdrowia”.

System emerytalny nie jest jedyną domeną, w której rząd musi odkręcać radykalne pomysły z minionych lat. Regularnie na ulice kraju wychodzą studenci, którzy domagają się wprowadzenia darmowej i powszechnej edukacji wyższej. Ostatnie wystąpienia miały miejsce w maju tego roku; zdesperowani młodzi ludzie starli się z policją, siły porządkowe musiały użyć armatek wodnych. Co więcej, Chile jest jednym z najbardziej rozwarstwionych krajów OECD, co również sprawia, że ludzie wychodzą na ulice. Prezydent Bachelet doszła do władzy m.in. dzięki głoszonym przez siebie lewicowym hasłom. Oburzenie więc wywołało to, kiedy zapowiedziała zmniejszenie skali reform pod wpływem słabszej kondycji gospodarki (PKB kraju urósł w II kw. br. o 1,5 proc.). Trudno dziś przewidywać, jak daleko posunie się w kwestii systemu emerytalnego. ⒸⓅ

Reklama

Reklama

  • tyle(2016-09-10 11:17) Odpowiedz 5614

    jaki wniosek? OFE zlikwidować, ZUS zlikwidować i... i wprowadzić emerytury obywatelskie (system kanadyjski).

    Pokaż odpowiedzi (5)
  • jabol(2016-09-10 10:52) Odpowiedz 4710

    Podobno wprowadzenie OFE było ceną za redukcję długów wobec Klubu Londyńskiego. Długi pochodzące jeszcze z lat 70-tych zostały zredukowane z 14 mld $ do 8 mld $. Cena była bardzo wysoka bo wprowadzono system, który wygenerował zadłużenie (przed częściową likwidacją) w wys. 320 mld zł. Takie "interesy" robią tylko państwa trzeciego..ekhm...rozwijające się.

  • jabol(2016-09-10 10:51) Odpowiedz 3612

    Zastanawiający jest fakt czy w Polsce w 1999 r. zdawano sobie sprawę, że OFE nie wprowadzono w żadnym wysokorozwiniętym państwie. Próby były w Niemczech, Wlk Brytanii, USA ale tam "reformatorów" szybko pogoniono.

  • RICO(2016-09-10 12:33) Odpowiedz 332

    Czytając ten artykuł jestem pewny,że przygotowano go pod potrzeby zwyrodnialców z systemu finansowego a brzmi ona tak :Chcesz mieć emeryturę i nie chcesz zdechnąć na zagwarantowaną prawem eutanazję zanoś nam bankowcom wszelkie wolne środki finansowe a my zagwarantujemy Ci zysk nie pokrywający nawet tworzonej przez nas inflacji i pomyśl,że to wszystko dla twojego dobra. A teraz idź pracować w pocie czoła byś był szczęśliwy !

  • dario(2016-09-10 15:23) Odpowiedz 192

    może się mylę ale coś czuję nosem, że obecny system finansowy a wraz z nim system emerytalny zaliczy zgon. Oczywiście ci co korzystają z ww. patologii będą zaklinali rzeczywistość ja jednak przypomnę tylko przypadek tworu który miał trwać wiecznie -> ZSRR. Jeden z moich przedmówców wspomniał o systemie kanadyjskim. Patrząc na to jakie patologie występują w obecnym systemie emerytalnym mam nadzieję, że kiedy to wszystko za przeproszeniem yebnie znajdzie się odważny polityk z jajami i powie, że prawa nabyte to miniona bajka i każdy z obecnych emerytów mundurowych czy sędziowskich (ich wynagrodzenia do pozostałych emerytów to jakieś kuriozum) dostaje tyle samo tak jak tyle samo dostanie każdy inny obywatel po dożyciu do określonego wieku.

  • Analityk(2016-09-10 14:34) Odpowiedz 1719

    Bardzo słabo i tendencyjny artykul, analiza na poziomie szkoły podstawowej. Porównywanie systemów emerytalnych po nazwach (tu OFE i tam "OFE") i wyłącznie wysokości odprowadzanych składek jest tylko wycinkiem całego obrazka i zafałszowuje obraz i poprzez to wprowadza więcej zamieszania, niż dostarcza informacji, przez co ludzie, którzy nie potrafią krytycznie analizować wyciągają błędne wnioski, co widać po komentarzach powyżej - od razu są wyciągane wniosku, że ZUS jest o wiele lepszy. Drodzy czytelnicy - włączcie krytyczne myślenie, a nie opierajcie się na opinii jednego dziennikarza i to dość leniwego. ZUS nie jest lepszy od OFE i na dodatek wielokrotnie zbankrutował (patrz tu dowód: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/pozyczki-z-budzetu-panstwa-dla-zus/11y254), lecz do ZUS-u rząd dosypuje kasę, a do OFE nie dosypuje i nie będzie nigdy dosypywał. Ot cała róznica. Należy oba systemy przeanalizować pod innymi przecięciami również i to jest praca domowa każdego uczestnika ZUS i OFE (czyli wszystkich obywateli :) )

  • pojopjo(2016-09-10 16:27) Odpowiedz 136

    zlikwidować ofe ..i powrót do starego systemu emerytalnego - TYLKO I WYŁĄCZNIE. My przyszli emeryci nie damy się okradać! Ofe miało zarobić dla nas złote góry! Albo emerytura obywatelska DLA WSZYSTKICH łącznie z mundurówką.

  • am(2016-09-10 10:08) Odpowiedz 118

    Czyli tak nie do końca jak w Polsce bo sa tylko wypłaty z ofe a z zusu brak

  • gosć(2016-09-11 06:42) Odpowiedz 102

    Tylko emerytura obywatelska. Fundusze emerytalne dbają tylko o swoich pracowników z wysokimi pensjami. W każdej chwili mogą zniknąć lub okazać się niewypłacalne.

  • menda(2016-09-10 20:38) Odpowiedz 82

    Choćby nie wiadomo jaki system wprowadzali w republikach bananowych - komunizm, kapitalizm, socjalizm z ludzką lub nieludzką twarzą itd, to tam zawsze był, jest i będzie syf. Jednak wymień ludność dowolnego bantustanu na Niemców czy Japończyków i w szybkim czasie okaże się, że nagle wszystko funkcjonuje jak trza. Głównym problemem nie jest system, ale ludzie i ich mentalność oraz chęć do pracy / przestrzegania i egzekwowania prawa. Nic tego nie zmieni, po prostu z gunwa bicza nie ukręcisz.

  • abc(2016-09-10 12:00) Odpowiedz 817

    OFE jest PRZECIWIEŃSTWEM funduszy z Chile: one inwestowały głównie za granicą i dopuściły tzw. fundusze funduszy. Szkodliwa jest anty-reforma Tuska/Rostowskiego wypychająca OFE zagranicę. OFE są lepiej regulowane, niż fundusze emerytalne z Wlk. Brytanii.

  • Budyń(2016-09-11 11:27) Odpowiedz 83

    Zapomnieliście powiedzieć, że reformę z 1999 roku zaczeto demontowac już od 2003 - pozostawiając poza systemem służby mundurowe, ograniczając dziedizczenie... krótko mowiąc, system zdemontowano zanim miał szansę lepiej czy gorzej zadziałać. Dyskusja jest więc bezprzedmiotowa. W Szwecji system OFE działa.

  • Karol(2016-09-10 20:33) Odpowiedz 78

    A dlaczego drugi filar swietnie sie ma w Szwajcarii czy w USA? Drugi filar nie moze byc lepszy niz sytuacja na gieldach papierow wartosciowych w ktore sie inwestuje. Ciagle ingerencje panstwa w gospodarke i fatalne finanse publiczne powoduja w krajach o niedorozwinietej gospodarce rynkowej do zapasci na gieldach. Same zawirowania wokol OFE spowodowaly zapasc na gieldzie a ostatni rok rzadzenia z bezczelnymi ingerencjami w spolki z udzialem skarbu panstwa spowodowal ich niespotykana deprecjacje. W warunkach braku poszanowania praw wlasnosci i mody na wywlaszczanie akcjonariuszy w imie malo zrozumialej sprawiedliwosci trudno o sukces drugiego filaru.

  • fghfghfgh(2016-09-11 20:46) Odpowiedz 71

    Czytają to 35 letni mundurowi emeryci i się z was śmieją :) he he

  • nieemeryt(2016-09-11 23:26) Odpowiedz 51

    Jeśli odkładam, a taki tusk kradnie mi połowę, to nijak się ma porównanie do Chile.

  • emeryt(2016-09-10 20:45) Odpowiedz 56

    Z przytoczonych liczb wynika, ze Polska funduje sobie najbardzie kosztowny na swiecie system emerytalny, na ktory idzie 11% PKB. W tym tkwi zasadniczy problem finansow publicznych, ich chroniczny deficyt. Dziwimy sie, ze mlodzi z kraju uciekaja, ale jak moze byc innaczej, gdy nie inwestuje sie w przyszlosc lecz spelnia dosc wygorowane roszczenia (tak) emerytow, ktorzy subjektywnie na pewno uwazaja, ze im za malo. Obnizka poziomu wydatkow na renty i emerytury to problem spoleczno-gospodarczy numer jeden, przed ktorym politycy kapituluja. Podniesienie wieku emerytalnego bylo bardzo slusznym posunieciem w tym wzgledzie, choc kosztowalo PO utrate wladzy. Populizm PISu rujnuje jedynie finanse publiczne i podstawy narodowego bytu.

  • USA(2016-09-10 19:39) Odpowiedz 49

    Skakal bym z radosci tu w USA jesli bym distal 70% tego co carabialem w ciagu ostatnich lat a mam przepracowane 29. Z wyliczen wynika ze dostane 20%. Zimny prysznic. Moja renta lata po miebach innych krajow i zrzuca bomby. W tym czasie Europejczycy kozystaja z dibrodziejstwa posiadania stroza swiatowego pozadku poblicznego i sami placa na NATO mniej niz 2% mimo ze sie zdeklarowali ze co najmniej dwa procent.

  • wuzel(2016-09-16 12:26) Odpowiedz 20

    Nie ma informacji o liczbie samobójstw w 2015 r. Czy może jednak je opublikowano? Rosną z roku na rok i co tu dużo mówić mają przyszłość, kiedy pokolenie śmieciówek przejdzie na emeryturę.

  • radek M.(2016-09-15 09:02) Odpowiedz 20

    Po 30 latach pracy odkładając w OFE 10% swoich dochodów otrzymujesz emeryturę w wysokości 70% pensji z ostatniego okresu. Faktycznie straszny system. Mam wrażenie że czytanie ze zrozumieniem jest największa bolączką tego narodu.

  • antySocjalizm(2016-09-12 11:52) Odpowiedz 26

    Co to za lewackie brednie w Chile są wyższe emerytury niż Polsce ..... Chile ma wyższe PKB oraz nie ma DŁUGÓW. Nie czytajcie tych lewackich bzdur do tego na zdjęciu ta czerwona hołota. VIVA PINOCHET VIVA CHILE

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze