Każde państwo potrzebuje ludzi do obsługi swoich spółek czy agencji. Sprawnego aparatu. Nam nie udało się wypracować dobrego modelu obsadzania kluczowych stanowisk. Politycy powinni przestać nas oszukiwać, że kadrowego tortu nie ma, i go jakoś zmyślnie podzielić - pisze Maciej Miłosz.
Najważniejsze są kadry. Te słowa przypisuje się Leninowi, a jak dowodzi historia – na tworzeniu sprawnego aparatu państwowego wódz bolszewickiej rewolucji się znał. I choć lata mijają, to w tej materii nic się nie zmieniło.
W Polsce doskonale widać to po „miotle kadrowej” w spółkach oraz agendach państwowych, która idzie w ruch po każdych wyborach. Było tak za rządów SLD, za czasów pierwszego PiS (2005-2007) i PO–PSL. Może teraz nieco od tego odwykliśmy, bo ostatnia koalicja rządziła osiem lat i po drugich wygranych wyborach ruchy kadrowe były znacznie mniej gwałtowne niż po pierwszych. Teraz ten spektakl przeżywamy po raz kolejny.
>>> CAŁY TEKST DOSTĘPNY W WEEKENDOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
||
