Najważniejsze są kadry. Te słowa przypisuje się Leninowi, a jak dowodzi historia – na tworzeniu sprawnego aparatu państwowego wódz bolszewickiej rewolucji się znał. I choć lata mijają, to w tej materii nic się nie zmieniło.

W Polsce doskonale widać to po „miotle kadrowej” w spółkach oraz agendach państwowych, która idzie w ruch po każdych wyborach. Było tak za rządów SLD, za czasów pierwszego PiS (2005-2007) i PO–PSL. Może teraz nieco od tego odwykliśmy, bo ostatnia koalicja rządziła osiem lat i po drugich wygranych wyborach ruchy kadrowe były znacznie mniej gwałtowne niż po pierwszych. Teraz ten spektakl przeżywamy po raz kolejny.

>>> CAŁY TEKST DOSTĘPNY W WEEKENDOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ