Glapiński powiedział, że obecność na Forum Ekonomicznym w Davos to rzadka okazja, aby spotkać w jednym miejscu i porozmawiać z przedstawicielami wielu krajów, dominujących myśli i poglądów oraz kierunków działań z całego świata.

"Chcemy zaznaczyć swoją obecność, pokazać że Polska jest stabilnym, wiarygodnym krajem. Umocnić to przeświadczenie, które uczestnicy forum i tak mają na podstawie statystyk i twardych danych" – powiedział.

Glapiński dodał, że rozmówcy dobrze oceniają koncepcję integracji KNF z bankiem centralnym. Potwierdził to szef KNF Marek Chrzanowski. Wyjaśnił, że odbyto wiele spotkań o mniej oficjalnym charakterze z przedstawicielami instytucji finansowych, administracji publicznej.

Według niego o ile rozmowy nie są przełomowe jeśli chodzi o ich treść, to ważne są budowane przy tej okazji relacje.

"Pokazujemy naszym partnerom z zagranicy, że jesteśmy wiarygodnym, stabilnym partnerem, który może budzić zaufanie i dawać rękojmię długookresowej współpracy. Budowanie pozytywnego wizerunku Polski, polskiego systemu finansowego – po to przyjeżdżamy, bowiem wiedzę mamy tę samą" – dodał.

Reklama

Wskazał, że wspólnie z Glapińskim spotykają się z przedstawicielami nadzorów z innych krajów, banków centralnych, ministerstw finansów, ale także z reprezentantami sektora prywatnego, instytucji nadzorowanych.

Jego zdaniem rozmowy takie, to budowanie kapitału także na przyszłe relacje, skracanie ścieżki komunikacji, co jest bardzo ważną inwestycją na przyszłość.

Glapiński zauważył, że podczas tegorocznego szczytu słabiej niż dotychczas są reprezentowane Stany Zjednoczone.

"Niemniej są obecni oficjalni i nieoficjalni wysłannicy nowej administracji, którzy rozmawiają także z nami. Sygnalizują kierunek polityki monetarnej i fiskalnej w Stanach, wskazują kto będzie tę politykę prowadzić. Nowa administracja zadbała o jej ciągłość" – powiedział Glapiński.

Zauważył, że w tym roku nie ma wielu przedstawicieli najwyższych władz z niektórych krajów, np. z Francji, czy Niemiec. Według niego trzeba to zrozumieć, bowiem związane to jest z cyklami wyborczymi.

Prezes banku centralnego zaznaczył, że w jego agendzie są spotkania dotyczące nie tylko polityki monetarnej, ale także np. relacji Stany Zjednoczone-Chiny.

"Bardzo nas interesuje, jak będą wyglądać relacje między tymi dwoma krajami, losy globalizacji i wolnego handlu. Rozwój sytuacji w Stanach ma na nas duży wpływ. Silny dolar i wzrost gospodarki amerykańskiej i restrykcyjna, twarda polityka monetarna oraz ekspansja polityki fiskalnej ma dla nas znaczenie. Poluzowanie fiskalne i szybszy wzrost gospodarczy w USA ma pozytywny wpływ, zwiększa dynamikę rozwoju także w Europie, a w tym w Polsce. Natomiast silny dolar jest pewnym kłopotem, ale nie takim dużym, nie jesteśmy bowiem silnie wystawieni na ryzyko związane z dolarem" – powiedział.

Dodał, że w tym kontekście symptomatyczna jest nieobecność na szczycie prezydenta Stanów Zjednoczonych, przy bardzo licznej reprezentacji Chin, które przywiązują do obecności w Davos bardzo dużą wagę.

"Paradoksalnie komunistyczne cały czas Chiny występują w Davos, stolicy wielkiego kapitału i nieposkromionych wolności gospodarczych ze sztandarem obrońców liberalizmu gospodarczego i wolnego handlu. To leży w interesie tego kraju. Natomiast Stany Zjednoczone uznały, że bilans korzyści między nimi i Chinami przechylił się zbyt mocno na stronę Chin. Nas ten problem jednak bezpośrednio nie dotyczy" – zastrzegł prezes NBP.

Tegoroczny szczyt w Davos potrwa do 20 stycznia. Bierze w nim udział około 3 tys. liderów politycznych i gospodarczych, a wśród nich premier Wielkiej Brytanii Theresa May, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde, odchodzący wiceprezydent USA Joe Biden, również odchodzący amerykański sekretarz stanu John Kerry, nowy sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres i prezydent RPA Jacob Zuma, a także prezes UBS Axel Weber, szef Bank od America Brian Moynihan oraz prezes banku Goldman Sachs, Lloyd Blankfein. Z Polski bierze udział m.in wicepremier Mateusz Morawiecki. Hasłem tegorocznej edycji forum jest "odpowiedzialne przywództwo". (PAP)