Jak pani liczy milion?
To nie tak. Nikt absolutnie nie zostanie w jakikolwiek sposób skrzywdzony. Jest dokładnie odwrotnie - materiał w klasie 7 i 8 będzie wyrównywał to, co nie wydarzyło się w klasie 5 i 6.
My mówimy o 12 latach kształcenia - w 7 i 8 klasie to jest materiał, który odpowiada temu, co wydarzyło się od klasy 1 do 6 i przygotowuje młodego człowieka do tego, żeby stał się już uczniem 4-letniego liceum.
Nie, absolutnie nie. Każdy uczeń skończy szkołę z pełną wiedzą dotyczącą całości historii. W gimnazjum uczniowie ledwo zaczynali XX wiek, nie kończyli i tak naprawdę kumulowano wiedzę w liceum, gdzie przez cały rok uzupełniano różnice. Przywracamy zatem całość kształcenia, będzie współczesna historia, uczeń po 8 klasie wyjdzie z pełną wiedzą.
I jeden, i drugi.
Dlatego, że dbamy o to, aby cały cykl został zakończony, to jest zwyczajnie uczciwe w stosunku do ucznia i nauczyciela. Pozwalamy przyzwyczaić się do nauczania przedmiotowego, bo jak pani dobrze wie, nauczyciele się od niego odzwyczaili. Po to dajemy czas na doskonalenie zawodowe.
Będziemy, bo są egzaminy z języka polskiego, obcego i matematyki. To kluczowe kompetencje i one zostaną zweryfikowane. Dziś zresztą egzaminy są połączone, mają po kilka zadań z poszczególnych przedmiotów i nie są odzwierciedleniem wiedzy młodych ludzi.
>>> CAŁY WYWIAD W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"
