System testów to kręgosłup polskiej szkoły. U Finów pierwszy egzamin obowiązkowy to dopiero matura [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 lutego 2017, 16:11
Centrum Nauki Kopernik - nocny widok z Mostu Świętokrzyskiego. fot. wizualizacja Centrum Nauki Kopernik
Centrum Nauki Kopernik - nocny widok z Mostu Świętokrzyskiego. fot. wizualizacja Centrum Nauki Kopernik/Forsal.pl
Edukacja często prowadzona jest tak, jakby świat wyglądał mniej więcej, tak jak 30 lat temu. Reforma edukacji nie zmienia istoty rzeczy. Po prostu instytucja szkoły w obecnym kształcie jest mocno przeterminowana i wymaga ponownego przemyślenia - mówi w rozmowie z dziennik.pl Robert Firmhofer, dyrektor Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Uczenie się przez odkrywanie to spacer ścieżkami wielkich badaczy. Odkrywanie ma też tę zaletę, że buduje emocjonalny stosunek do tego, czego się uczymy. Pozwala nam zrozumieć, zapamiętać czy wywołać chęć pracy. Drugą metodą jest badanie rzeczywistości. Kiedy to robimy, to nagle okazuje się, że świat nie jest podzielony na przedmioty szkolne. Obecnie system edukacji przekazuje uczniom świat poszatkowany. A nie jest to adekwatne do rzeczywistości. Dostrzegają to uniwersytety, szczególnie w USA. Tamtejsze uczelnie zauważają, że to co najciekawsze w nauce, dzieje się na styku różnych dziedzin. Trzecia metoda to uczenie przez tworzenie, bo edukacja polega nie tylko na obserwacji, rozumieniu i odtwarzaniu. Powinniśmy też uczyć najmłodszych kreatywności.

W tej dziedzinie szczególnie kuleje. Kręgosłupem szkoły jest system testów i egzaminów. U Finów pierwszy egzamin obowiązkowy to dopiero matura. Daje to przestrzeń nauczycielom do swojej interpretacji rzeczywistości. Tym samym nauczyciel staje się zawodem twórczym. Nie jest trybikiem w maszynie, której śluzą jest system egzaminów. Twórczy charakter pracy nauczycieli i wolność, jaką dysponują, zaufanie, jakim się cieszą, sprawiają, że szkoły różnią się od siebie, nie działają na bazie jednego modelu. Nauczyciel ma mniej spraw administracyjnych, a więcej twórczych.

Powiem szczerze, że im bardziej są szczegółowe, to tym bardziej przeszkadzają. Wydaje mi się, że gdybyśmy lepiej określali cele edukacji, dawali większą przestrzeń czasową, byli mniej precyzyjni w opisie podstaw - to dawalibyśmy nauczycielowi możliwość wykreowania takiego sposobu osiągnięcia tych celów danego etapu kształcenia, który byłby adekwatny do możliwości i zainteresowań uczniów.

Cały wywiad przeczytasz na dziennik.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj