Amerykański publicysta: Kolizja USA z UE jest bliska. Trump uważa Europejczyków za "darmozjadów"

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
1 czerwca 2017, 08:12
Zdaniem konserwatywnego publicysty Patricka Buchanana, wypowiedź kanclerz Merkel, która w niedzielę podała w wątpliwość trwałość sojuszu Europy z USA, jest zapowiedzią możliwego rozluźnienia współpracy transatlantyckiej, jeśli nie rozpadu Zachodu.

Dystans dzielący oba brzegi Atlantyku wyraźnie się powiększył od czasu wizyty prezydenta za granicą - napisał Patrick Buchanan amerykański konserwatywny publicysta i polityk w swym komentarzu do pierwszej podróży zagranicznej przywódcy USA po krajach Bliskiego Wschodu i Europie. "Angela Merkel, potwierdziła, że tak jest, swą wypowiedzią w monachijskiej piwiarni" - dodał.

Artykuł Buchanana zatytułowany "Rozpad Zachodu?" został opublikowany na jego stronie internetowej we wtorek. W środę i czwartek został przedrukowany przez wiele portali internetowych i gazet w Stanach Zjednoczonych oraz w Kanadzie.

Buchanan, w przeszłości doradca prezydentów wywodzących się z GOP, a także kandydat w wyborach prezydenckich, przypomniał, że jeszcze przed swą wizytą w Europie Donald Trump dał się poznać jako polityk, który poparł Brexit i nie ukrywał swych sympatii dla kandydatury Marine Le Pen we francuskich wyborach prezydenckich.

Zdaniem Buchanana było to podyktowane faktem, że Trump faworyzuje silnych przywódców. Chwalił Władimira Putina jako "silnego i bardzo sprytnego przywódcę", określił chińskiego przywódcę Xi Jinpinga mianem "wspaniałego gościa" i powitał tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana w Białym Domu słowami: "to jest prawdziwy honor gościć Pana". Kiedy prezydent Egiptu, Abd el-Fatah es-Sisi, który niesie odpowiedzialność za prześladowania i śmierć tysięcy członków Bractwa Muzułmańskiego, przyjechał z wizytą do Waszyngtonu, Trump powiedział, że "wykonał on wspaniałą robotę w bardzo trudnej sytuacji". Podczas niedawnej wizyty w stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadzie, Trump nazwał króla Salmana ibn Abda al-Aziza "rozsądnym człowiekiem" – kończy swą wyliczankę Buchanan.

Publicysta argumentuje, że obecne kontrowersje w relacjach pomiędzy, a europejskimi członkami NATO, mają o wiele poważniejsze znaczenie niż predylekcja dla silnych. Nie da się ich sprowadzić do "kwestii gustu" i wytłumaczyć podziwem amerykańskiego prezydenta dla pozbawionego skrupułów, dyktatorskiego stylu sprawowania władzy.

Zarówno Trump, jak i szef amerykańskiej dyplomacji wielokrotnie dawali do zrozumienia, że w amerykańskiej polityce zagranicznej najważniejsze są teraz strategiczne interesy Stanów Zjednoczonych. "Poparcie dla zasad demokratycznych czy poszanowanie praw człowieka zostały zepchnięte na dalszy plan" - wskazał komentator, który zdaniem niektórych amerykańskich politologów był politycznym prekursorem i mentorem Trumpa.

Buchanan, który trzykrotnie bezskutecznie ubiegał się o nominację w amerykańskich wyborach prezydenckich (dwa razy z ramienia Partii Republikańskiej i raz – Partii Reform) podczas swoich kampanii często posługiwał się populistycznymi hasłami przypominającymi wyborcze "America First" ("Ameryka przede wszystkim") Trumpa.

"Kolizja Stanów Zjednoczonych z Europą jest bliska" – wskazuje w swym najnowszym komentarzu. Trump uważa bowiem Europejczyków za "darmozjadów pasożytujących na amerykańskich wydatkach na obronę, opieszałych, gdy chodzi o spłacanie długów wobec Sojuszu", ale aktywnych, gdy chodzi o politykę obliczoną na osiągnięcie zysków handlowych kosztem USA.

Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia paryskiego, decyzja Teheranu o zakupie stu samolotów europejskiego Airbusa, a także różnice w podejściu do agresji rosyjskiej wobec Ukrainy - wszystko to może stać się przyczyną coraz wyraźniejszego rozdźwięku we współpracy transatlantyckiej.

Europejska część podróży Trumpa powinna była zaalarmować sojuszników USA po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego – zauważa Buchanan. "Popraw się Europo albo będziesz pozostawiona sama sobie, jeśli chodzi o obronę, ponieważ my Amerykanie, mamy już dosyć!" - konkluduje b. doradca republikańskich prezydentów, sugerując, że stanowisko Trumpa podzielają wszyscy Amerykanie.

>>> Czytaj też: Początek końca klasycznego świata Zachodu? Powojenny system chwieje się w posadach

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj