"Paryż nie jest w stanie przyjmować całej nędzy świata”. Miasto prosi o pomoc w związku z falą migrantów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 lipca 2017, 12:07
imigranci, granica
Imigranci/ShutterStock
Rada miejska Paryża jednomyślnie wezwała władze państwa do zapewnienia schronienia migrantom koczującym wokół paryskiego ośrodka dla przybyszów oraz odciążenia stolicy w związku z ich napływem.

Przez otwarty w listopadzie ub.r. na północy Paryża , nazywany niekiedy „schroniskiem humanitarnym”, przeszło już ponad 10 tys. mężczyzn. Kompleks, mogący pomieścić ponad 500 osób, przeznaczony jest dla samotnych mężczyzn, którzy teoretycznie mogą tam przebywać od 5 do 10 dni. Podobny ośrodek dla kobiet działa na przedmieściach Paryża.

We wtorek wieczorem stołeczni radni wszystkich partii, podkreślając „niewystarczającą przepływowość” paryskiego ośrodka dla mężczyzn, zażądali od rządu położenia kresu obecnej sytuacji „w najbliższych dniach”. „Teraz ruch należy do państwa” - powiedziała dziennikarzom mer Paryża Anne Hidalgo.

Według stowarzyszeń humanitarnych w sąsiedztwie ośrodka przebywa obecnie ponad 1000 osób. Organizacja pozarządowa Lekarze Świata (Medecins du Monde) szacuje, że codziennie w pobliżu ośrodka czeka ok. 80 osób.

Radni wezwali do utworzenia podobnych ośrodków w innych miastach. „Inne miejscowości również powinny zdobyć się na wysiłek. Paryż nie jest w stanie przyjmować całej nędzy świata” – powiedział Eric Aziere, przewodniczący grupy centrystów w stołecznej radzie.

„Obecnie na wybrzeżach Afryki Północnej na przepłynięcie przez Morze Śródziemne (do Europy) czeka 800 tys. kandydatów. 80-100 tysięcy trafi do Francji. Jedna trzecia spośród nich dostanie się do Paryża, bo tak prowadzą szlaki przemytnicze. Jesteśmy w stanie poradzić sobie z 800 migrantami w ciągu ośmiu tygodni, ale nie poradzimy sobie z 30 tysiącami rocznie. Jeśli nie będzie nowych schronisk, nie uda się zapobiec powstawaniu dzikich obozowisk” – tłumaczył radny.

Mer Paryża już wcześniej apelowała do premiera Edouarda Philippe'a oraz ministra środowiska, by zareagowali na „niepokojącą sytuację”, która - jak oceniła - jest trudna do zniesienia zarówno dla mieszkańców, jak i migrantów.

Również wgdzie pod koniec ub.r. zlikwidowano nielegalne obozowisko migrantów zwane „dżunglą”, z dnia na dzień przybywa migrantów, którzy chcą dostać się stamtąd do Wielkiej Brytanii. Minister spraw wewnętrznych Gerard Colomb podczas niedawnej inspekcji w tym mieście zalecił policji stanowczość w postępowaniu z osobami przebywającymi tam nielegalnie. Według stowarzyszeń humanitarnych policjanci uniemożliwiają rozdawanie posiłków migrantom i zachowują się wobec nich „z najwyższą brutalnością”.

W tym tygodniu zarówno prezydent Emmanuel Macron, jak i premier Philippe podkreślali w przemówieniach do parlamentarzystów, że należy rozróżniać między uciekinierami politycznymi a ekonomicznymi. Ci pierwsi zasługują na przyjęcie, drugich należy skutecznie deportować - mówili.

>>> Czytaj też: Austria rozlokowała wojsko na przełęczy Brenner. "Szykujemy się i będziemy bronić naszej granicy"


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj