Korea testowała bombę wodorową. Kto jeszcze posiada taką broń i co o niej wiadomo?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 września 2017, 09:19
bomba atomowa
bomba atomowa/ShutterStock
Specjaliści potwierdzają, że ładunek zdetonowany w niedzielę przez Koreę Północną mógł osiągnąć moc nawet 100 kiloton. To prawie 10 razy więcej niż w przypadku wcześniej testowanych przez to państwo bomb nuklearnych. Siłę oddziaływania spowodowanego przez niego wybuchu można porównać z trzęsieniem ziemi o intensywności 6,3 w skali Richtera. Czym jest bomba wodorowa?

Powstanie związane jest głównie z postacią Edwarda Teller’a - amerykańskiego badacza z dziedziny fizyki teoretycznej. Kwestię broni termojądrowej podejmował już w 1942 roku. Rok później został członkiem w laboratorium Los Alamos na terenie Nowego Meksyku. Celem programu było skonstruowanie bomby atomowej. Z racji faktu, że Teller uznawał za lepsze rozwiązanie budowę „superbomby” tzn. bomby wodorowej, wkrótce odmówił udziału w badaniach i opuścił Nowy Meksyk. Powrócił dopiero w 1950, by wesprzeć inicjatywę stworzenia bomby wodorowej ze strony prezydenta Trumana. Jej powodem była udana próbna eksplozja atomowa, której dokonało ZSSR rok wcześniej. 1 listopada 1952 amerykańscy fizycy pod kierunkiem Edwarda Tellera i Polaka Stanisława Ulama doprowadzili do pierwszego wybuchu bomby termojądrowej "Ivy Mike" na Oceanie Spokojnym. Szacowano, że osiągnęła moc co najmniej 15 milionów ton trotylu, czyli kilkaset razy więcej, niż bomba zrzucona na Hiroszimę. W wyniku eksplozji doszło do "wyparowania" wyspy Elugelab będącej celem ataku, po której pozostałość stanowi jedynie krater w archipelagu Wysp Marshala.

Główną różnicę między ładunkami stanowi sposób wyzwalania energii. W przypadku bomby atomowej dochodzi do rozszczepienia atomów. W bombach wodorowych ma natomiast miejsce synteza jądrowa prowadząca do łączenia dwóch mniejszych jąder atomowych w jedno. W rezultacie bomba wodorowa osiąga zdecydowanie większą moc, prowadząc do wybuchów o szerszym zasięgu.

Nukemap, czyli interaktywna platforma, wykorzystująca Google Maps pozwala na oszacowanie skali oddziaływania zdetonowanego ładunku na terenie wybranego miasta. Bomba o mocy 100 kiloton zrzucona w centrum Londynu spowodowałaby powstanie kuli ognia o promieniu 500 m. Wszystkie budynki w odległości kilometra zostałyby doszczętnie zniszczone. Wybuch ładunku nad miastem przyczyniłyby się do śmierci około 130 tysięcy osób i zranienia ponad 350 tysięcy.

Skonstruowanie bomb wodorowych jest trudniejsze niż w przypadku tradycyjnych ładunków nuklearnych. Dlatego tylko kilka państw ma je w swoim arsenale. Należą do nich: Stany Zjednoczone, Rosja, Wielka Brytania, Chiny oraz Francja. Wszystkie podpisały Traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową, co jest jednoznaczne także z nieprzeprowadzaniem testów nuklearnych. Dokumentu nie przyjęły jednak: Indie, Pakistan, Izrael oraz Korea Północna, o których uważa się, iż mogą posiadać bomby wodorowe.

>>> Czytaj też: Jak mogłaby wyglądać wojna USA z Koreą Północną? Oto najważniejsze kwestie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj