Francuscy komentatorzy podkreślają w piątek, że Macron, który przemawiał na wzgórzu Pnyks z Akropolem w tle, wielokrotnie cytował Peryklesa, po raz kolejny dając dowód swemu zamiłowaniu - zdaniem "Le Monde" nadmiernemu - do symboli.

Większość obserwatorów pozytywnie ocenia wezwanie Macrona do "postawienia Europy na nowych podstawach", zwraca jednak uwagę, że to, czego pragnie Paryż, nie pokrywa się z oczekiwaniami Berlina, i podkreśla, że "trzeba zacząć od porządków we własnym domu".

Dziennik "Le Telegramme" pisze: "Gospodarcza dominacja Niemiec przygniata Francję. Francuski prezydent może pokrzykiwać ile chce na pracowników delegowanych z Polski, może chwalić poświęcenie, na jakie zgodziła się Grecja. (...) (Poprzedni) prezydent (Francji Francois) Hollande wstawił się za zbankrutowanym krajem (tj. Grecją - PAP), gdyż i Francji groziło wówczas gorzkie lekarstwo w razie podniesienia stopy procentowej. Innymi słowy, Macron postawienie Europy na nowych podstawach zacząć musi od wprowadzenia dyscypliny we Francji".

Reklama

Dziennik "Le Figaro" na pierwszy plan wybija projekt proponowanych przez Macrona "konwencji demokratycznych", które "nie będą debatą wyznaczoną przez technokratów, ale debatą społeczeństw o najważniejszych dla nich sprawach, która wyznaczy priorytety na najbliższe 5 czy 10 lat".

W komentarzu dziennik pisze, że "aby iść naprzód, Macron opowiada się za Europą +wielu formatów+, napędzaną przez +awangardę+, w której przewodzić będą, oczywiście, Francja i Niemcy". Gazeta wskazuje jednak na "niezatarte stare różnice między Francją a Niemcami" w kwestii wizji strefy euro czy unii budżetowej. "Emmanuel Macron, który zna historię, wie, że na Pnyksie przed każdym zgromadzeniem składano ofiary. Ludziom, tak samo jak bogom, potrzebne są gwarancje, i dlatego na ołtarz odbudowy (Europy) musi przynieść francuskie reformy" - ocenia "Le Figaro".

Również największy francuski dziennik "Ouest France" sceptycznie ocenia szanse na zaakceptowanie francuskiego planu przez Niemcy. "Ten, kto mówi o wspólnym budżecie, wcześniej czy później powie o wzajemnym jego równoważeniu, co jest absolutnym tabu dla niemieckiej opinii publicznej" - przewiduje.

Także „Le Monde” zwraca uwagę, że "zanim (Macron) zacznie przekonywać obywateli co do wartości swych propozycji, do swego pomysłu będzie musiał przyciągnąć innych przywódców europejskich". Francuski prezydent "stawia na +awangardę+ krajów gotowych pójść za nim. Wszyscy wiedzą jednak, w Paryżu, tak samo jak w Brukseli, że bez zgody Berlina niemożliwe jest żadne +postawienie na nowych podstawach+" - ocenia dziennik.

>>> Czytaj też: Francja rezygnuje z ropy i gazu. Produkcja zakończy się do 2040 roku