Islandia: Konserwatyści i lewica zmierzą się w sobotę w wyborach do parlamentu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 października 2017, 10:40
Współrządząca dotychczas konserwatywna Partia Niepodległości (PN) prowadzi w sondażach przed sobotnimi przedterminowymi wyborami parlamentarnymi na Islandii. Wygrać głosowanie może również Ruch Lewicowo-Zielony (VG) wzywający do odnowy politycznej w kraju.

Według sondaży PN może liczyć na 20-25 proc. poparcia, przeciwna wejściu do UE i krytyczna wobec NATO VG na 18-20 proc., a Sojusz Socjaldemokratów na ok. 14 proc. Do uznawanego za najstarszy parlament w Europie Althingu może wejść nawet osiem partii. "The Guardian" zaznacza, iż "postępująca fragmentaryzacja islandzkiej sceny politycznej ukazuje zmęczenie wyborców nepotyzmem oraz korupcją".

Jak zauważa brytyjski dziennik, gospodarka islandzka wyszła już z kryzysu gospodarczego, który blisko dekadę temu uderzył w to wyspiarskie państwo. W 2016 PKB Islandii wzrósł o 7,2 proc., a bezrobocie utrzymuje się na poziomie poniżej 3 proc., co spowodowane jest głównie wzrostem ruchu turystycznego. W kampanii wyborczej PN urzędującego premiera Bjarniego Benediktssona wzywa do utrzymania stabilności ekonomicznej kraju oraz zmniejszenia podatków.

Dobrą sytuacje gospodarczą kraju odnotowuje również VG, wzywając jednocześnie do większej redukcji nierówności społecznych oraz wyższego opodatkowania. "Wyzdrowieliśmy ekonomicznie. Nie udało nam się jednak zmienić kultury politycznej" - powiedziała "Financial Times" przewodnicząca VG Katrin Jakobsdottir, nawiązując do licznych skandali z islandzkimi politykami od początku kryzysu gospodarczego na wyspie, w tym tych związanych z Benediktssonem.

Dysponująca zaledwie jednym głosem przewagi koalicja rządowa upadła we wrześniu, bo koalicyjna Jasna Przyszłość oskarżyła premiera o tuszowanie faktu, że jego ojciec zabiegał o zatarcie wydanego w 2004 roku wyroku 5,5 roku więzienia dla mężczyzny za gwałty popełniane przez 12 lat na adoptowanej córce.

Ojciec premiera, Benedikt Sveinsson, wystawił pedofilowi rodzaj poręczenia, które miało mu przywrócić dobre imię. Pozwala na to przewidziane w islandzkim prawie, ale budzące kontrowersje rozwiązanie, odrzucane przez większość Islandczyków. Kontrowersje budzi również to, że premier Benediktsson od lipca wiedział o poręczeniu wystawionym przez ojca, ale nie poinformował o tym swych koalicyjnych partnerów, dopóki sprawa nie została ujawniona przez jedną z komisji parlamentarnych.

Wybory odbędą się rok po poprzednich z 29 października 2016 roku, do których doszło przez skandal wokół Panama Papers. Okazało się, że konta w rajach podatkowych miało ok. 600 Islandczyków, w tym ówczesny premier Sigmundur Gunnlaugsson i dwóch ministrów.

Islandia znacznie ucierpiała podczas kryzysu finansowego w 2008 roku. Jego główną przyczyną na liczącej 330 tys. mieszkańców wyspie była utrata zdolności refinansowania krótkoterminowych zobowiązań przez trzy największe banki komercyjne w tym kraju. Kapitalizacja giełdy w Reykjaviku spadła o ponad 90 proc., islandzka korona straciła na wartości blisko o połowę. (PAP)

mobr/ kar/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj