Światełka w tunelu nie widać [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 listopada 2017, 12:12
Szef MON Antoni Macierewicz
Szef MON Antoni Macierewicz/PAP
Nic nie wskazuje na to, by konflikt między prezydentem Andrzejem Dudą a ministrem obrony Antonim Macierewiczem rychło znalazł jakieś rozwiązanie - pisze Maciej Miłosz.
3147569-i02-2017-214-000000400.jpg
Maciej Miłosz

Brak nominacji generalskich w tradycyjnym terminie 11 listopada po tym, gdy nie było ich również w święto Wojska Polskiego 15 sierpnia, jest jasnym sygnałem, że i tym razem prezydent nie ustąpi. Patrząc na dotychczasową praktykę, trudno sobie również wyobrazić, by choćby o krok cofnął się minister.

Ta gra jest niestety grą o sumie zerowej. Jeśli ustąpi prezydent, zyska minister. Gdy pola odda ten drugi, zaraz wejdzie na nie pierwszy. Konstytucja i inne ustawy wprowadzają m.in. system zależności, który wymaga, by pełniący te funkcje politycy się dogadywali i współpracowali. Dla dobra obywateli. Nie ma w niej rozpisanego scenariusza na wypadek, gdyby obaj politycy się serdecznie nie znosili, a poziom emocji negatywnych był tak duży, że porozumienie w najbliższym czasie było trudno dostrzegalne nawet dla największych optymistów.

Taki stan dwuwładzy jest fatalny w każdej organizacji. Ale w wojsku szczególnie. To struktura z definicji hierarchiczna, lubiąca zasady i porządek. Stan permanentnego konfliktu między dwoma najważniejszymi zwierzchnikami cywilnymi jest dla niej niszczący. Niezależnie od tego, jak świetne przemówienie o patriotyzmie wygłosi prezydent, czy jak dużo uzbrojenia, mówiąc przy tym o obronie ojczyzny, będzie kupował minister.

Czasem gdy moje dzieci nie potrafią się dogadać w kwestii wspólnego używania zabawki, stosuję radykalną metodę wychowawczą. Zabawkę zwyczajnie zabieram. Trochę nie wypada stosować takiej analogii do poważnych, zdaje się, polityków jak minister Macierewicz i prezydent Duda, ale najwyraźniej sami się nie dogadają. Potrzebny jest rozjemca. Na myśl przychodzi mi dwóch potencjalnych kandydatów. Wypada mieć nadzieję, by był to ten z Nowogrodzkiej, a nie ten zza miedzy.

>>> Polecamy: Na nominacje generalskie jeszcze sobie poczekamy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj