Według poniedziałkowego reportażu "Le Figaro" praktycznie wszyscy imigranci odsyłani są do Włoch. Pochodzą oni głównie z Afryki Subsaharyjskiej.

Regionalny dziennik "Nice-Matin" wskazuje na zwiększoną ostatnio liczbę migrantów na szlaku prowadzącym przez Tunezję. Według gazety w "tunezyjskiej fali migracyjnej" znalazło się wielu przestępców, ale udało się ją zatrzymać dzięki wysokim wyrokom, na jakie skazani zostali przemytnicy.

Z kolei reportaż nadany w piątek przez publiczne radio France Culture sugeruje, że policjanci i żandarmi nie przestrzegają prawa nakazującego przyjmowanie małoletnich i opiekę nad nimi. Prefekt departamentu Alp Wysokich zdecydowanie jednak to zdementował.

Reklama

70 proc. nielegalnych imigrantów odsyłanych jest już z granicznej stacji kolejowej w Garavan, ale systematyczne kontrole przeprowadzane są również o wiele dalej na trasie - wskazuje "Le Figaro". Francuska gazeta opisuje przypadek zawrócenia młodego Afrykańczyka bez dokumentów z dworca w Cannes, ok. 75 km od granicy z Włochami.

Funkcjonariusze kolejowej brygady policyjnej skarżą się, że "od kilku tygodni pogarszają się warunki kontroli, a nielegalni imigranci o wiele częściej stawiają się policjantom" – paryski dziennik cytuje majora Michela Prudenta. Jego zdaniem służby bezpieczeństwa konfiskują również "liczne fałszywe dokumenty".

"Średnio zatrzymujemy tysiąc osób tygodniowo, a codziennie wpada jeden przemytnik. Od początku roku zatrzymaliśmy już 300" – informuje policjant. Są to, jak twierdzi, głównie osoby pochodzące z Maghrebu, od lat mieszkające we Francji.

Na granicy pociągi są bardzo skrzętnie przeglądane, gdyż imigranci chowają się w trudnych do przewidzenia i sprawdzenia miejscach, np. w ciasnych i pełnych przewodów pod napięciem szafkach technicznych. Rekordowo podczas jednej akcji zatrzymano 108 nielegalnych pasażerów.

Prefekt Alp Nadmorskich Georges-Francois Leclerc z naciskiem stwierdza, że "Francja nie może zmniejszyć czujności na swej południowej granicy, gdyż ponad 200 tys. nielegalnych imigrantów tłoczy się we włoskich ośrodkach i schroniskach w nadziei na dostanie się do Francji".

Jak podaje "Le Figaro", we włoskiej przygranicznej Ventimiglii wśród przybyszy z Maghrebu rozpoznano "pewną liczbę islamistów". Odrzucają oni wszelkie oferty pomocy, "niewątpliwie z obawy, że zostaną rozpoznani" – podaje dziennik, podkreślając, że w przeciwieństwie do przybyszy z Afryki Subsaharyjskiej, których odciski palców pobrane były we włoskich tzw. hotspotach (punktach rejestracji), ci ludzie nie byli odnotowani, "co świadczy o ich całkowicie tajnym przybyciu do Europy".

Autor reportażu w "Le Figaro" nie ukrywa obaw wobec naporu migracyjnego i zastanawia się w konkluzji, "jak długo jeszcze będzie mogła bronić się południowa granica".

Teoretycznie, jeżeli nielegalnie przekraczający granicę cudzoziemiec oświadcza, że nie ma 18 lat, funkcjonariusze zobowiązani są wpuścić go na terytorium Francji i zagwarantować mu opiekę, do momentu ustalenia jego rzeczywistego wieku.

W piątek radio France Culture nadało reportaż nagrany w departamencie Alp Wysokich, sąsiadującym z Alpami Nadmorskimi. Jego autor Raphael Krafft towarzyszył dwóm osobom, które "ratowały migrantów", przekraczających "zaśnieżony szczyt Echelle (1760 m n.p.m.)".

Czterech przemarzniętych - jak podał autor - chłopców z Gwinei i Senegalu wzięto do samochodów, które zatrzymane zostały przez żandarmów przed wjazdem do najbliższej wioski. Choć miejscowi przemytnicy i dziennikarz powiedzieli żandarmom, że są to "dzieci w niebezpieczeństwie", funkcjonariusze zabrali Afrykanów i – jak opowiedzieli później przez telefon migranci – bez picia i jedzenia odstawili ich na granicę włoską w górach.

Jak wskazują francuscy dziennikarze, władze w Paryżu, prowadząc humanitarną narrację i twierdząc, że Francja była i pozostanie ziemią azylu dla krzywdzonych i prześladowanych, robią wszystko, by wstrzymać napływ afrykańskich i azjatyckich migrantów.

>>> Czytaj też: Patrioty coraz bliżej. Dlaczego Polska zapłaci za nie tak dużo?