Rosyjski atom w Polsce? Możliwe technologicznie, ale nie politycznie [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 grudnia 2017, 17:32
Elektrownia atomowa Tihange, Autor: Michielverbeek, CC BY-SA 3.0
Elektrownia atomowa Tihange, Autor: Michielverbeek, CC BY-SA 3.0/Wikimedia Commons
W styczniu należy się spodziewać decyzji rządu dotyczącej budowy pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. Jesteśmy już bardzo blisko powiedzenia „tak” - mówi nam wiceminister energii Andrzej Piotrowski.

Obawiam się, że to się nie uda, bo mamy nowego premiera i zakładam, że należy się jej spodziewać w styczniu.

Po raz pierwszy od czasów obejmowania tego stanowiska przez Jarosława Kaczyńskiego, sprawdzałem jednak na szybko, polski premier powiedział „atom” w expose i jestem mu za to wdzięczny. Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że źródłem alternatywnym dla węgla może być właśnie energetyka jądrowa. Tak więc wydaje mi się, że te plany, które jesteśmy już praktycznie gotowi przedstawić rządowi, zmierzające do podjęcia finalnej decyzji o budowie siłowni jądrowej znalazły jego wstępną aprobatę, choć to oczywiście nie końcu dyskusji rządu. Ale jesteśmy już bardzo blisko powiedzenia „tak”, gdyż jest to rozwiązanie dla Polski niezbędne.
Obawą premiera było to, że energetyka jądrowa jest bardzo droga, że może być poza zasięgiem ekonomicznym takiego kraju jak Polska.

Model finansowania jest. Odbiega on jednak od tego, co przygotowują wielkie firmy consultingowe. Na koszt elektrowni nuklearnej składa się m.in. koszt technologii, ale i koszt pieniądza – zresztą bardzo znaczący, bo musimy zakładać, że taka instalacja będzie pracować 60 lat, co oznacza problem dla finansowania przez kontrakty różnicowe. Musimy też inaczej podejść do finansowania typu kredyty bankowe, ponieważ ich perspektywa zazwyczaj jest zdecydowanie krótsza.

Pani chciałaby to wiedzieć szybciej niż wszyscy. Ja sądzę, że to jest troszeczkę tak: jeśli w pierwszym akcie sztuki teatralnej jest na ścianie strzelba, to ona wystrzeli. Bez wątpienia to finansowanie będzie wymagało podejścia innego niż stosowali wszyscy. A reszty dowiedzą się państwo bardzo szybko.

Możemy dyskutować o czterech technologiach, jeśli uwzględnimy rosyjską. Ale z rosyjską mamy trochę problem polityczny, ale ja liczę, że się Putin zmieni albo nie będzie Putina i może nie będzie tego problemu. Od strony technicznej nie ma podstaw myśleć, że ta technologia by nie funkcjonowała. Natomiast z technologią nierozerwalnie łączy się jej dostawca i tu pojawia się problem. Jeżeli dopuszczamy kraj, który nie funkcjonuje w warunkach rynkowych, to możemy obawiać się związanych z tym perturbacji vide przykład gazu, Ukrainy, Krymu...

>>> Czytaj też: Chińska firma wybuduje w Polsce 55 farm fotowoltaicznych

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj