Ropa w USA nie ma warunków do zwyżki cen. Zapasy surowca wzrosły po raz pierwszy od 10 tygodni - podają maklerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na marzec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 64,42 USD, po zniżce o 5 centów.

Brent w dostawach na marzec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie tanieje o 14 centów do 69,82 USD za baryłkę.

We wtorek raport o zapasach paliw w USA podał niezależny Amerykański Instytut Paliw (API), a w środę oficjalne dane przedstawi - po 16.30 - Departament Energii USA (DoE).

Z danych API wynika, że zapasy ropy wzrosły w USA w ubiegłym tygodniu o 4,76 mln baryłek. To pierwszy wzrost tych zapasów od 10 tygodni. Nie wiadomo czy DoE potwierdzi te dane.

Analitycy spodziewają się, że amerykańskie zapasy ropy spadły w ubiegłym tygodniu o 2,0 mln baryłek.

Tymczasem na rynki trafia mniej ropy z OPEC i od innych większych dostawców surowca, w tym z Rosji. To skutek zawartej kilkanaście miesięcy temu umowy o niższych dostawach ropy, aby wprowadzić równowagę na globalnych rynkach paliw i wesprzeć notowania surowca.

Minister energii Kataru Mohammed Al Sada ocenił, że rynek ropy może się zrównoważyć w II połowie 2018 roku i może poradzić sobie z większą produkcją ropy z łupków w USA.

We wtorek WTI na NYMEX zdrożała do 64,47 USD za baryłkę, najwyżej od grudnia 2014 r. (PAP Biznes)

aj/ ana/