Kraje bałtyckie ostrzegają USA, by nie lekceważyć zagrożenia ze strony Rosji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 marca 2018, 09:41
Europa Bałtycka
Europa Bałtycka/ShutterStock
Szefowie MSZ Litwy, Łotwy i Estonii rozmawiali w Waszyngtonie z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem o zagrożeniach ze strony Rosji, przestrzegając przed lekceważeniem niebezpieczeństwa związanego z rosyjską dezinformacją i cyberatakami.

Zgodnie z wtorkowym oświadczeniem Departamentu Stanu "czterech sojuszników w zgodziło się na pogłębienie współpracy w zwalczaniu ".

Ministrowie spraw zagranicznych - Linas Linkeviczius, Edgars Rinkeviczs i Sven Mikser - omówili z Tillersonem "strategie radzenia sobie z zagrożeniem, jakie Rosja stanowi dla bezpieczeństwa Europy oraz brak szacunku ze strony Rosji dla suwerenności i terytorialnej integralności jej sąsiadów" - czytamy w oświadczeniu Departamentu Stanu.

Na spotkaniu, które odbyło się w poniedziałek i dotyczyło m.in. planowanego na kwiecień szczytu z udziałem państw bałtyckich w Waszyngtonie, szefowie dyplomacji tych krajów podziękowali administracji prezydenta Donalda Trumpa za wsparcie w ramach NATO.

W wywiadzie dla AFP Rinkeviczs powiedział po spotkaniu, że jego zdaniem "w ostatnich trzech czy czterech latach zobaczyliśmy, że państwa demokratyczne są celem ataków". Dodał, że nawet "instytucje demokratyczne padały ofiarą ataków w mediach społecznościowych, za pomocą fake newsów".

Zdaniem szefa łotewskiej dyplomacji obecne zagrożenie dla bezpieczeństwa państw bałtyckich jest "bezprecedensowe" od lat 30. i 40. XX wieku.

Mikser zauważył z kolei, że obecnie "nie ma wyraźnego podziału między bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym, nawet w sensie geograficznym". "Bezpieczeństwo się globalizuje" - ocenił.

Natomiast minister spraw zagranicznych Litwy powiedział: "Zawsze sugerujemy naszym amerykańskim i europejskim kolegom, by byli większymi realistami i by byli mniej naiwni. Dialog jest ważny, o ile nie służy jako zasłona dymna do ukrywania bezczynności".

Linkeviczius, nawiązując do ubiegłotygodniowego orędzia prezydenta Rosji Władimira Putina, w którym poinformował on m.in. o produkowanych przez Rosję rodzajach nowoczesnej broni, oświadczył, że "taki rodzaj dialogu nie ma zastosowania". "To siła militarna, nie dialog" - dodał.

Wszyscy trzej ministrowie zgadzają się, że w związku z pokazem siły ze strony Moskwy ich państwa czułyby się bezpieczniej, gdyby oddziały NATO stacjonowały na ich terytoriach w sposób bardziej stały - pisze AFP. "NATO nigdy nie będzie agresywne, ale nikt nie może wątpić, że zrobimy wszystko, co konieczne, by chronić nasze terytoria" - powiedział Linkeviczius.

>>> Czytaj też: Warszawa nie ustępuje wobec Komisji Europejskiej. Czas budować koalicję

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj