Prezydent USAnie boi się wojny handlowej, ale jej wzniecenie nie jest celem jego administracji - oznajmił na konferencji prasowej kończącej dwudniowe spotkanie ministrów finansów i szefów banków centralnych państw G20 w Buenos Aires.
"Potrzebujemy być przygotowanymi, by działać w interesie USA, by bronić wolnego i uczciwego " - oświadczył.
Ministrowie finansów i szefowie potwierdzili we wtorek swoje zaangażowanie w walkę z , uznając potrzebę "dalszego dialogu i działań" w zakresie handlu międzynarodowego.
"oraz inwestycje są ważnymi motorami wzrostu gospodarczego, produktywności, innowacji, tworzenia miejsc pracy oraz rozwoju" - napisano w oświadczeniu G20. W komunikacie zapewniono o "potrzebie dalszego dialogu i działań" oraz pracy nad zwiększeniem udziału handlu w gospodarkach państw G20.
Przedstawiciele 20 największych gospodarek świata dyskutowali w argentyńskiej stolicy m.in. o zagrożeniach dla globalnego wzrostu gospodarczego związanych z potencjalną wojną handlową w wyniku wprowadzenia przez USA ceł na stal i aluminium oraz ewentualnego nałożenia przez to państwo sankcji handlowych na Chiny.
Prezydent USA Donald Trump podpisał 8 marca rozporządzenie nakładające cła na import stali w wysokości 25 proc., a aluminium - 10 proc. Amerykański przywódca powołał się na przepis z 1962 roku - a więc z lat zimnej wojny - który pozwala mu na ograniczenie importu i nałożenie nieograniczonych ceł, jeśli przemawiają za tym względy bezpieczeństwa narodowego.
Amerykańskie cła mają wejść w życie 23 marca. Unia Europejska liczy, że do tego czasu uda jej się porozumieć z administracją Trumpa w sprawie wyłączenia Wspólnoty z dodatkowych taryf.
>>> Czytaj też: Trump uderzy w Chiny ogromnymi cłami. To kara za kradzież amerykańskiego know-how
