"Możemy rozmawiać o wszystkim z przyjaznym krajem, który szanuje zasady Światowej Organizacji Handlu. Nie będziemy rozmawiać z żadnym krajem, jeśli będzie to się wiązało z bronią przystawioną (nam) do skroni" - powiedział Macron na konferencji prasowej po spotkaniu przywódców UE w Brukseli.

To reakcja na decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o zawieszeniu nałożenia na UE dodatkowych amerykańskich ceł na stal i aluminium do 1 maja.

Macron zaznaczył, że UE nie ma ochoty angażować się w wojnę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, i podkreślił, że Wspólnota musi być "zjednoczona i zdeterminowana" w swojej odpowiedzi.

Reklama

Przywódcy krajów unijnych wezwali USA na szczycie w Brukseli do stałego wykluczenia Wspólnoty z nowych taryf na stal i aluminium, które zaczynają obowiązywać w piątek. Na razie UE ma wyłączenie czasowe - ma obowiązywać do 1 maja. Waszyngton oczekuje, że do tego czasu zostanie wypracowane porozumienie w sprawie handlu z państwami UE.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ocenił w piątek, że wyznaczony przez USA termin 1 maja na porozumienie się UE z USA w sprawie relacji handlowych jest nierealistyczny.

Oprócz UE w czwartek Stany Zjednoczone wyłączyły z nowych ceł Australię, Argentynę, Koreę Południową i Brazylię. Pierwotnie Trump zapowiadał, że wyłączone będą z nich tylko Kanada i Meksyk.

Unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem i minister handlu USA Wilbur Ross zapowiedzieli w środę niezwłoczne rozpoczęcie dyskusji o "kwestiach handlowych stanowiących przedmiot wspólnego zainteresowania".

Dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP, podkreślają, że chodzi o wspólne podejście transatlantyckie wobec Chin. Problemem, na który zwracają uwagę Amerykanie, jest nie tylko kwestia nadprodukcji stali dotowanej przez państwo chińskie, ale też wykorzystywanie przez Chiny własności intelektualnej i nadwyżka w bilansie handlowym tego kraju z USA.

W czwartek Trump podpisał memorandum, które uruchomi sankcje handlowe wobec Chin, obejmujące cła odwetowe i ograniczenie inwestycji. Wartość taryf, jakie będą nałożone na chiński eksport, ma wynieść 50 mld dolarów rocznie.

>>> Czytaj też: Rosja ubolewa, że UE włączyła się w kampanię antyrosyjską. "To pozbawione dowodów oskarżenie"