Wszystko przebiegło zgodnie z rytuałem: 20 marca premier Li Keqiang spotkał się z dziennikarzami, zamykając doroczną sesję Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL – parlamentu), którą ponad dwa tygodnie wcześniej rozpoczął, też zwyczajowym, „Raportem o pracach rządu”. A jednak to właśnie posiedzenie ma szanse wejść do annałów historii.

Pierwszym historycznym punktem jest mająca na celu „poprawę struktury i efektywności rządu”, jak to ujęła w komunikacie oficjalna agencja Xinhua, zmiana na stanowisku szefa banku centralnego Chin. Po 15 latach urzędowania odszedł liberalny z poglądów Zhou Xiaochuan, ustępując miejsca Yi Gangowi. Nowemu szefowi banku centralnego nadano przy okazji zwiększone uprawnienia, w tym regulacyjne, bo do jego kompetencji włączono struktury nadzoru bankowego.

Docenieni

Yi Gang to postać nietuzinkowa. Urodzony w 1958 roku, wykształcony na uniwersytetach amerykańskich (w USA przebywał ponad 10 lat), z poważnym dorobkiem naukowym (np. w ekonometrii) i dużą znajomością świata zewnętrznego, zatrudniony w banku centralnym od 1997 r. Jest zaledwie drugą osobą we władzach kraju, (obok podniesionego do rangi wicepremiera Liu He), którą w chińskim żargonie nazywa się „morskimi żółwiami” – wykształcony i po stażu zagranicą.

Dotychczas „żółwie” trzymano poza najwyższymi stanowiskami w państwie. Do tych kręgów brano tylko ludzi z aparatu i szeregów KPCh. Xi Jinping pod tym względem łamie zasady.

Reklama

Wiadomo, że za wyborem Yi Ganga optował odchodzący – i wpływowy – prezes Zhou Xiaochuan. Wiadomo też, że podobnie myślą o gospodarce: otwartej, rynkowej, liberalnej. Obaj zawsze opowiadali się za „rozważną polityką monetarną”, co Yi Gang potwierdził na pierwszej konferencji prasowej w nowej roli.

Jego przypadek zmusza jednak do konstatacji: władza w wymiarze politycznym staje się coraz bardziej zamknięta i inkluzywna, natomiast ta w obszarze gospodarczym i finansowym, choć ostrożna, jest otwarta i forsująca otwarte rynki.

Nowy szef Ludowego Banku Chin, zatrudniony w nim od 21 lat, dotychczas reprezentował Chiny na sesjach Banku Światowego oraz MFW. To on też był osobą odpowiedzialną za wprowadzanie chińskiego juana do światowego koszyka walutowego, obowiązującego w ramach systemu Bretton Woods.

Yi Gang zna więc świat zachodni i jego meandry, cieszy się zaufaniem i poważaniem zagranicznych partnerów. Ma też polityczny parasol w osobie Liu He, zaufanej osoby Xi Jinpinga.

Ten najważniejszy chiński przywódca, głowa państwa, przewodniczący ChRL, szef Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i głównodowodzący armią, złamał nie tylko zasadę niedopuszczania do władzy person wykształconych za granicą. Przede wszystkim złamał zasadę zbiorowego kierownictwa, zaproponowaną jeszcze w latach 80. XX stulecia przez wizjonera ostatnich reform Deng Xiaopinga. Kilkoma decyzjami wrócił w istocie do jednoosobowych rządów, na dodatek na czas nieokreślony. Tak oto wraca „cesarz”, a rządy asertywne i autorytarne przybierają formę dyktatury.

Nowa struktura

Świat zewnętrzny najczęściej nie dostrzega, że Chiny, z nazwy komunistyczne, zmieniły system polityczny. W istocie połączono tam, znane i nam, zasady „realnego socjalizmu” z chińskim konfucjanizmem. Tak narodziła się, czy raczej odrodziła, merytokracja, czyli rządy dobrze przygotowanych, oświeconych elit. Chcąc zapobiec powrotowi cesarza, ostatnim był Mao Zedong (to nic, że z komunistycznego nadania – treść się liczy, nie forma), ciężko osobiście doświadczony dyktaturą jednostki Deng Xiaoping zaordynował zbiorowe kierownictwo w państwie, pod nazwą Stałego Komitetu Biura Politycznego KC KPCh, najpierw 9-, teraz 7-osobowego.

Obok występującego w trzech rolach głównego przywódcy, drugie skrzypce grał, też silny, odpowiedzialny za gospodarkę, premier. Xi Jinping postanowił od tamtej formuły odejść. Nie tylko zdjął z siebie wymóg sprawowania dwóch 5-letnich kadencji, ale też poważnie osłabił premiera, wprowadzając ludzi sobie zaufanych także do gospodarki i przejmując tym samym pełnię władzy – nie tylko w partii i w armii, także w gospodarce.

Zakończona właśnie sesja OZPL nie tylko dokonała nowelizacji Konstytucji (z 1982 r.) i wprowadziła „myśli Xi Jinpinga” do obowiązującego kanonu, ale przeprowadziła też znaczącą restrukturyzację w administracji centralnej. Instytucjonalizując zmiany, powołano Centralną Komisję Nadzoru, w istocie superresort do zwalczania korupcji – oczywiście na czele z zaufanym człowiekiem prezydenta, wywodzącym się z aparatu kontroli Yang Xiaodu.

Dotychczasowy egzekutor surowej kampanii antykorupcyjnej, Wang Qishan, zajął zaś pozycję wiceprezydenta. To znaczący zwrot. Zajął bowiem stanowisko, które dotąd – zgodnie z zasadami merytokracji – było ustanowioną trampoliną do przejęcia schedy po odchodzącym prezydencie. Tym samym podważono formułę stosowanych rządów: nie tylko na czas nieograniczony, ale także na nieograniczony wiek.

Wang Qishan, wciąż najbliższy zaufany Xi Jinpinga, z pewnością nie obejmie jednak po nim schedy. Rodzą się spekulacje, czym się naprawdę zajmie. Wiele wskazuje na to, że wróci do swojej dawnej roli – negocjatora z Amerykanami i wielkim biznesem z czasów, gdy Chiny ubiegały się o członkostwo w WTO. Prasa w Hongkongu sugeruje, że będzie też sprawował nadzór nad całą polityką zagraniczną, mimo formalnego wyniesienia na wyższe w nomenklaturze stanowiska dotychczasowego szefa dyplomacji Wang Yi.

Wang Qishan może być nawet osobą nr 2 w państwie, ale nie będzie sprawował kontroli nad gospodarką. Tę funkcję przejął na siebie inny wybraniec Xi, wspomniany już Liu He (rocznik 1952), zajmując pozycję pierwszego zastępcy we wszechmocnej Kierowniczej Grupie ds. Finansów i Gospodarki. Na jej rzecz pracują w istocie wszystkie resorty gospodarcze (z premierem włącznie). Wykształcony na Uniwersytecie Harvard Liu He reprezentował w tym roku Chiny na Światowym Forum Gospodarczym w Davos. Szefował także delegacji do USA, mającej na celu zapobiec ewentualnej wojnie handlowej i wprowadzeniu dodatkowych ceł na chińskie towary (jak wiemy, w przypadku stali i aluminium nie za bardzo się udało, a kto wie, co będzie dalej).

Reorganizacja resortowa

Zmiany personalne oraz strukturalne objęły też poszczególne resorty. Gruntownych przetasowań dokonano w ponad 20 z nich, w tym w resorcie finansów. Szefem został tu mniej dotychczas znany biurokrata, przez lata odpowiedzialny za budżet Liu Kun.

Chociaż liczbę ministerstw ograniczono, jednak, mając na uwadze skutki zmian klimatycznych i zniszczone środowisko, powołano do życia aż dwa nowe resorty z tego obszaru. Powstał zupełnie nowy, potężny (co do budżetu, programu i personelu) resort Ochrony Środowiska i jeszcze jeden – Zarządzania Kryzysowego. Powołano także nową Centralną Agencję Pomocy Zagranicznej. Co znaczące, w związku z odejściem od polityki jednego dziecka rozwiązano bardzo niegdyś wpływową Komisję Planowania Rodziny.

Te decyzje wyraźnie pokazują chińskie priorytety: zielona gospodarka, ekologia, klimat, innowacje, kwestie socjalne, pomoc dla zagranicy oraz współpraca z nią, w tym przede wszystkim w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku (Nowy Jedwabny Szlak).

Jeśli wierzyć słowom Xi Jinpinga, a dlaczegóż by nie, Chiny czeka świetlana przyszłość i Wielki Renesans. Zobaczymy, jak mu będą służyły „morskie żółwie”, jeśli te hodowane wyłącznie w domowym stawie nie miały zbyt szerokich horyzontów, a może i odwagi, by iść na nieznane obszary, czego wymagają ambitne plany „nowego cesarza”.

Autor: Bogdan Góralczyk, Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, politolog, dyplomata, znawca Azji.

Źródło nieznane