"Bardzo poważnie się nad tym zastanawiamy i zrobimy więcej, i to szybko" - powiedział Coats pytany o to, czy administracja prezydenta zdecyduje się na dodatkowe , prócz .
USA ogłosiły niedawno, że 60 rosyjskich dyplomatów musi opuścić kraj oraz że zamkną w odpowiedzi na zamach na byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala.
"Sądzę, że coraz lepiej zdajemy sobie sprawę z tego, że Rosja może nadal podejmować na wiele sposobów działania wymierzone w nasze wybory" - dodał Coats.
Coats ostrzegał już wcześniej, występując w marcu przed senacką komisją sił zbrojnych, że jest "bardzo prawdopodobne", iż Rosja będzie starała się wpłynąć na amerykańskie wybory środka kadencji (midterm) w listopadzie 2018 roku.
Reuters przypomina, że agencje wywiadu i kontrwywiadu, którymi kieruje Coats, ustaliły, że Moskwa ingerowała w wybory prezydenckie w USA, a to, czy doszło wtedy do zmowy między sztabem wyborczym Trumpa a przedstawicielami Kremla, jest przedmiotem śledztwa prokuratora specjalnego.
Szef wywiadu poinformował też, że podjęta została już decyzja w sprawie obecności wojsk amerykańskich w Syrii i zostanie ona "ogłoszona wkrótce". We wtorek w Białym Domu odbyły się rozmowy w tej sprawie, które Coats opisał jako spotkanie w formule "wszystkie ręce na pokład".
We wtorek Trump powiedział, że "myśli poważnie" o wycofaniu amerykańskiego kontyngentu oraz "ściągnięciu żołnierzy do domu". "Naszą główną misją (...) było pozbycie się Państwa Islamskiego (IS). Prawie zrealizowaliśmy ten cel" - oznajmił.
Jednak tego samego dnia specjalny wysłannik USA ds. koalicji przeciw Państwu Islamskiemu Brett McGurk i szef Centralnego Dowództwa USA generał Joseph Votel ocenili, że mimo iż zagrożenie, jakie stanowiło IS, zostało zredukowane, to jednak nie znikło; Vatel dodał, że rola amerykańskiej armii w Syrii powinna teraz polegać na stabilizowaniu sytuacji.
W środę agencja AP przytoczyła też opinię szefa CIA Mike'a Pompeo, który obejmie niebawem funkcję sekretarza stanu; według źródeł AP miał on zdecydowanie odradzać na wtorkowym spotkaniu w Białym Domu pośpieszne zakończenie amerykańskiej operacji w Syrii.
Wkrótce po środowym spotkaniu Coatsa z prasą Reuters podał, powołując się na wysokiej rangi przedstawiciela administracji, że Trump zgodził się na przedłużenie misji wojskowej w Syrii.
Rozmówca Reutera dodał, że prezydent chce, aby inne kraje w regionie pomogły w stabilizowaniu sytuacji w tym kraju. "Nie wycofamy się natychmiast, ale prezydent nie chce też zaaprobować długotrwałego zobowiązania" amerykańskich wojsk do działań w Syrii - dodał przedstawiciel administracji.
>>> Czytaj też: To jeszcze potyczka, czy już prawdziwa wojna handlowa?
