Według źródeł nowojorskiego dziennika Trump porzucił wcześniejsze plany natychmiastowego wycofania wojsk z Syrii, gdy dowódcy powiedzieli mu, że potrzebują czasu na zakończenie operacji.

Decyzja prezydenta, by na razie pozostawić w Syrii 2 tys. amerykańskich żołnierzy została podjęta na wtorkowym spotkaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu - pisze "NYT".

Dziennik zauważa, że kilka godzin wcześniej Trump mówił dziennikarzom, iż "nadszedł czas" powrotu amerykańskich żołnierzy z Syrii do domu. Jednak jak pisze "NYT" na wtorkowym spotkaniu doradcy Trumpa przedstawili plan, zgodnie z którym amerykańskie wojska miałyby zostać w Syrii dłużej, by "zlikwidować resztkę bojowników Państwa Islamskiego i wyszkolić siły lokalne w celu ustabilizowania wyzwolonego terytorium", dzięki czemu dżihadyści nie odzyskają go w przyszłości.

Reklama

Według relacji urzędników, z którymi rozmawiał "NYT", Trump miał zgodzić się na taki scenariusz pod warunkiem, że potrwa to "kilka miesięcy, a nie lat".

Już po spotkaniu, w środę, rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że Państwo Islamskie (IS) w Syrii zostało "niemal całkowicie zniszczone", a operacja militarna USA w tym kraju zmierza do "szybkiego końca".

Sanders dodała, że USA i ich partnerzy zdecydowani są wyeliminować "niewielką obecność" IS w regionach, w których organizacja ta nie została jeszcze pokonana przez koalicję pod wodzą Stanów Zjednoczonych.

Już wcześniej agencja AP informowała, że na wtorkowym spotkaniu w Białym Domu szef CIA Mike Pompeo, który niebawem obejmie funkcję sekretarza stanu USA, miał zdecydowanie odradzać pospieszne zakończenie amerykańskiej misji w Syrii. Przed spotkaniem Trump informował, że w ciągu ostatnich 17 lat USA wydały na konflikty na Bliskim Wschodzie 7 bilionów dolarów, "nie dostając nic w zamian", i podkreślał, że operacja w Syrii jest bardzo kosztowna.