Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że wybiera się na piątkowe posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa. Dodał, że do tej pory nie przychodził na posiedzenia Rady "ponieważ tam zapadały decyzje, które były całkowicie abstrahujące od stanowiska" resortu sprawiedliwości.

W piątek odbędzie się Posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa - pierwsze po wyborze przez Sejm nowych sędziów-członków Rady i po rezygnacji I prezes SN Małgorzaty Gersdorf z funkcji przewodniczącej Rady. Posiedzenie będzie poświęcone wyborowi nowego przewodniczącego KRS.

Ziobro powiedział w Poranku Rozgłośni Katolickich "Siódma 9", że wybiera się na piątkowe posiedzenie KRS. "Poprzednio nie wybierałem się na te posiedzenia, ponieważ tam zapadały decyzje, które były całkowicie abstrahujące od stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości. Potem rzecznik tego grona wychodził i mówił, że to były decyzje, w których ja jako minister sprawiedliwości partycypowałem" - powiedział szef MS.

Dodał, że nie mógł legitymizować decyzji, które są całkowicie niezgodne z jego przekonaniami. "KRS nie jest po to, aby bronić ludzi, którzy są skompromitowani. KRS jest po to, aby tych ludzi potępiać, dążyć do ich usunięcia, po to aby bronić tej części sędziów, którzy są przyzwoici i uczciwie wykonywali swoje obowiązki. Mam nadzieję, że to będzie zupełnie inna filozofia tego organu " - podkreślił.

W połowie stycznia w życie weszła nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, odnosząca się przede wszystkim do nowych zasad wyboru sędziów - członków Rady. Sejm uchwalił tę ustawę, będącą inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy, w grudniu zeszłego roku. Nowelizacja wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie.

W początkach marca Sejm wybrał 15 sędziów na nowych członków KRS. Spośród zgłoszonych 18 propozycji, dziewięć kandydatur wskazał klub PiS, sześć - klub Kukiz'15. Pozostałe kluby nie skorzystały z prawa wskazania kandydatur. Kluby: PO, Nowoczesna i PSL-UED nie wzięły też udziału w sejmowym głosowaniu.

Jeszcze tego samego dnia - po wyborze przez Sejm 15 sędziów-członków Rady - I prezes SN Małgorzata Gersdorf złożyła rezygnację z funkcji przewodniczącej KRS. Jednak zgodnie z przepisem ustawy o KRS, to do niej - jako I prezes SN - należało zwołanie pierwszego posiedzenia Rady po zwolnieniu stanowiska przewodniczącego. Według ustawy o KRS, posiedzenie w takiej sytuacji zwołuje bowiem "Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, który przewodniczy obradom do czasu wyboru nowego przewodniczącego".

W marcu Ziobro zwrócił się do Gersdorf o niezwłoczne zwołanie pierwszego posiedzenia KRS z udziałem sędziów wybranych na członków Rady uchwałą Sejmu z 6 marca. W odpowiedzi Gersdorf napisała, że zobowiązanie "do zwołania posiedzenia instytucji mającej pełnić funkcję Krajowej Rady Sądownictwa" jest jej znane i zostanie zrealizowane zgodnie z prawem.

Ostatecznie 13 kwietnia Gersdorf poinformowała, że zwołała posiedzenie KRS na 27 kwietnia. "Stanęłam przed ogromnym dylematem prawnym i moralnym. Nie ma i nie było dobrego rozwiązania dla podjęcia takiej, czy innej decyzji. Zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze będą krytykowana, jednak według mnie pozycja I prezesa Sądu Najwyższego nie pozwala na gesty nieposłuszeństwa obywatelskiego" - oświadczyła wówczas Gersdorf.

Z kolei w wydanym w piątek rano oświadczeniu I prezes SN napisała, że istotą urzędu, który nadal jeszcze sprawuje, jest to, aby na czyjeś bezprawie i samowolę nie odpowiadać tym samym. "Nie mogłam zatem postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi ustawy" - oświadczyła Gersdorf ws. zwołania posiedzenia KRS w nowym składzie.

>>> Czytaj też: Gersdorf: "Nie mogłam postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi ustawy"