Pierwszy to obawa przed nami samymi, przed naszą przeszłością i naszymi demonami. A drugi to lęk przed światem, który przestał słuchać Europy - mówi w wywiadzie Marek
Cichocki.
Nie mam.
Ale dla Japończyków Europa to jeden wielki Disneyland. Najbardziej lubią parki miniatur, gdzie można w małym kawałku zobaczyć wszystko.
Gdybym mógł zabrać go w cztery miejsca, to najpierw zabrałbym go nad Ren albo Dunaj, gdzie chciałbym pokazać mu granicę wewnątrz Europy, granicę między Rzymem a nami, którzyśmy przyszli z północy.
Nie, na wino zabrałbym go gdzieś nad Morze Śródziemne, miejsce jest drugorzędne.
Gdyby miało być to moje miejsce ulubione, to pojechalibyśmy do Chorwacji, gdzie są i rzymskie ruiny, i słowiański język, i ciepłe morze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zobacz
|
