Chiny: MSZ potwierdza trwającą wizytę Kim Dzong Una w Pekinie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 czerwca 2018, 11:24
Rzecznik chińskiego MSZ Geng Shuang wyraził we wtorek nadzieję, że trwająca, trzecia w tym roku, wizyta przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una w ChRL, przyczyni się do poprawy dwustronnych relacji i wzmocnienia "strategicznej komunikacji" pomiędzy dwoma krajami.

Podczas konferencji prasowej Geng potwierdził wcześniejsze doniesienia agencji Xinhua, że Kim będzie przebywał w Pekinie do środy. Nie podano jednak żadnych dodatkowych szczegółowy dotyczących programu jego wizyty.

Chińskie władze potwierdziły wizytę Kima nadspodziewanie szybko – zwracają uwagę komentatorzy. Podróże północnokoreańskich przywódców do Chin były zwykle oficjalnie ogłaszane przez dopiero po ich powrocie do Pjongjangu.

Według obserwatorów północnokoreański przywódca spotka się prawdopodobnie z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, by zapoznać go z przebiegiem historycznego szczytu USA-Korea Płn., który odbył się w Singapurze 12 czerwca. Kim zobowiązał się na nim do starań o denuklearyzację, ale nie ogłoszono szczegółowego grafiku tego procesu.

Agencja Yonhap podała, powołując się na anonimowe źródła, że Kim przyleciał do Pekinu we wtorek rano czasu miejscowego i prosto z lotniska udał się do rządowego kompleksu hotelowego Diaoyutai. Źródła informowały również o zaostrzonych środkach bezpieczeństwa w okolicy centralnego placu Tiananmen i Wielkiej Hali Ludowej, gdzie chińscy przywódcy często podejmują zagranicznych gości.

MSZ Korei Płd. wyraziło we wtorek nadzieję, że wizyta Kima w Chinach ułatwi proces denuklearyzacji Korei Płn. "Nasz rząd spodziewa się, że Chiny będą odgrywały konstruktywną rolę w rozwiązaniu tej kwestii" - powiedział rzecznik tego resortu Noh Kiu Duk.

We wtorek rano Seul i Waszyngton poinformowały o odwołaniu wspólnych manewrów wojskowych przewidzianych na sierpień. Wstrzymanie wspólnych ćwiczeń armii USA i Korei Płd. zapowiedział po szczycie w Singapurze amerykański prezydent Donald Trump, co komentatorzy oceniali jako ustępstwo wobec Kima.

Chińska dyplomacja już od co najmniej roku lansowała model "podwójnego zawieszenia", zgodnie z którym USA i Korea Płd. miałyby wstrzymać wspólne manewry, a Korea Płn. - powstrzymać się od prowokacyjnych działań, takich jak próby nuklearne i rakietowe.

Chiny są uznawane za jedynego ważnego sojusznika izolowanego gospodarczo i dyplomatycznie reżimu północnokoreańskiego, ale konsekwentnie opowiadają się za jego pokojową denuklearyzacją. Według ekspertów jakiekolwiek trwałe rozwiązanie pokojowe na Półwyspie Koreańskim będzie wymagało aprobaty Pekinu.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj