Kupiłeś na targach? Bez podania przyczyny towaru nie zwrócisz

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
16 sierpnia 2018, 05:24
Kupiłeś na targach? Bez podania przyczyny towaru nie zwrócisz
Dziennik Gazeta Prawna
Klient nie może zrezygnować z produktu zamówionego podczas wystawy, jeśli sprzedawca pojawia się tam ze swoją ofertą regularnie – uznał Trybunał Sprawiedliwości UE.

Sprawa dotyczyła niemieckiego dystrybutora ekologicznego sprzętu RTV AGD, którego można kilka razy do roku spotkać na targach handlowych. To jedyne miejsce, gdzie sprzedaje swój asortyment. W czasie targów ekologicznych klient zamówił na stoisku odkurzacz za 1600 euro. Sprzedawca nie pouczył go o prawie do odstąpienia od umowy. Tymczasem klient szybko się rozmyślił i powiadomił sklep, że chce anulować zamówienie. W odpowiedzi usłyszał, że nie ma takiej możliwości.

Niezadowolony zgłosił problem organizacji konsumenckiej, a ta stanęła po jego stronie. Jej zdaniem umowa została zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa, a zatem sklep powinien poinformować klienta o możliwości odstąpienia od zakupu.

Spór o niechciany sprzęt przeszedł dwie instancje sądowe (w obu rację przyznano przedsiębiorcy) i trafił do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości. Ten stwierdził, że sprawa nie jest jednoznaczna, i zwrócił się do Luksemburga o rozstrzygnięcie, czy stoisko wystawiennicze na hali targowej, na którym sprzedawca kilka razy w roku oferuje swój towar, jest lokalem przedsiębiorstwa.

Ustawa o prawach konsumenta, wykonująca unijną dyrektywę w tej sprawie (2011/83/UE), mówi, że może to być nieruchomość, w której firma działa na stałe, ale może to być także ruchomość (np. kiosk czy stragan), jeżeli przedsiębiorca handluje tam „zwyczajowo albo na stałe”.

– Dyrektywa nie wyjaśnia pojęcia „zwyczajowo”. Interpretowano więc je jako przeciwieństwo zarówno „stałości”, jak i „wyjątkowości” prowadzenia działalności w danym miejscu. Musiała też ona być przewidywalna – tłumaczy Zofia Piekarczyk, radca prawny z kancelarii Wierzbowski Eversheds Sutherland.

TSUE uznał, że dla sprzedawcy, który oferuje towar na targach, boks jest takim właśnie lokalem przedsiębiorstwa. Choć korzysta z niego tylko kilka razy w roku, można uznać tę formę działalności za zwyczajową. Trybunał zastrzegł, że spełniony musi być jedenk warunek: przeciętny klient odwiedzający targi nie będzie zaskoczony, że znajdzie tam ofertę takich, a nie innych produktów. Na przykład osoba na ekotargach nie będzie zdziwiona obecnością przyjaznego środowisku sprzętu AGD.

To, czy dany punkt sprzedaży jest lokalem przedsiębiorstwa, w praktyce zależy zatem od sposobu, w jaki stoisko odbiera przeciętny konsument: czy postrzega je jako miejsce zwyczajowej działalności firmy.

Zdaniem ekspertów taka perspektywa tylko komplikuje stosowanie dyrektywy. – Przepis wymaga dokonania obiektywnej oceny, czy przedsiębiorca zwyczajowo prowadzi działalność w danym miejscu, a nie odwołania się do subiektywnych odczuć konsumenta – przekonuje radca prawny Michał Strzelecki, specjalista od prawa konsumenckiego.

Dodaje, że nie widzi sensu takiego podejścia. – No bo jak zakwalifikować przedsiębiorcę, który od pięciu lat sprzedaje chleb ze smalcem na odbywających się cztery razy w roku targach fitness? Nie jest to typowe, bo nikt się nie spodziewa tego produktu na takiej wystawie, a jednak ten przedsiębiorca za każdym razem jest na niej obecny – mówi mec. Strzelecki.

Jak zauważa, to, czy sprzedawca jest stałym wystawcą na targach, może mieć znaczenie dla realizacji uprawnień z tytułu rękojmi. Bo konsument wie, że może oddać sprzedawcy produkt podczas kolejnych targów.

– Natomiast fakt, że przedsiębiorca regularnie pojawia się na imprezie, w niczym nie pomaga mu w świetle uprawnień związanych z zawarciem umowy poza lokalem przedsiębiorstwa – dodaje ekspert.

– Targi mogą odbywać się w różnych miastach i nie zawsze dla klienta może to być zwyczajowe miejsce działalności przedsiębiorcy. Dlatego słuszne jest odniesienie się trybunału do pojęcia przeciętnego konsumenta, który jest odpowiednio poinformowany o produkcie, jaki chce nabyć, oraz o przedsiębiorcy – twierdzi mec. Piekarczyk.

Sposób rozumienia przeciętnego konsumenta często budzi spory.

– Pojęcie jest kluczowe dla interpretacji unijnego prawa konsumenckiego i często pojawia się w orzecznictwie, ale jest nieostre i bywa bardzo różnie interpretowane przez sądy – podkreśla adwokat Katarzyna Górna-Hurko z kancelarii Affre i Wspólnicy specjalizująca się w prawie ochrony konkurencji i konsumentów.

Wskazuje, że TSUE nie udzielił wskazówek, jak ustalić opinię przeciętnego konsumenta. Na przykład, jakie elementy stoiska brać pod uwagę albo jakie informacje mogłyby wskazywać na to, że przedsiębiorca zwyczajowo prowadzi sprzedaż i nawiązuje kontakt w celu zawarcia umowy.

– Wyrok TSUE nie doprowadzi do wyeliminowania wątpliwości interpretacyjnych dotyczących definicji lokalu przedsiębiorstwa przy sprzedaży konsumenckiej w miejscach takich jak targi i wystawy – uważa Górna-Hurko.

Można przecież sobie wyobrazić sytuacje, w których nawet wprawiony klient będzie miał odczucia niezgodne z rzeczywistością.

– Weźmy taki przykład: lokalem przedsiębiorstwa będzie stoisko przedsiębiorcy, który co piątek sprzedaje produkty na lokalnym targu. Ale gdy spojrzymy na to z perspektywy konsumenta, sytuacja nie będzie oczywista. Jeśli przedsiębiorca sprzedaje w boksie, klient może domniemywać, że wynajął go od zarządcy targowiska na pewien czas, czyli sprzedaje tam regularnie. Ale jeśli sprzedaje towar ze szczęk, konsument może nie mieć takiej pewności… – zauważa mec. Strzelecki.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta podkreśla, że każdy przypadek transakcji na targach trzeba rozpatrywać osobno. W wielu rzeczywiście może się zdarzyć, że będą to umowy zawarte poza lokalem. Co więcej, nie każdy sprzedający na bazarze jest przedsiębiorcą w rozumieniu przepisów.

Pewnym pocieszeniem dla zaniepokojonych sprzedawców może być to, że do tej pory klienci rzadko skarżyli się do UOKiK na zakupy robione na targach handlowych. A jeśli już, to ich zażalenia raczej nie dotyczyły braku możliwości odstąpienia od umowy. – Konsumenci skarżą się, że produkty nie są oznaczone ceną, sprzedawca stosuje uznaniowość cenową i nie podaje terminów przydatności do spożycia – informuje Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Wyrok TSUE z 7 sierpnia 2018 r. w sprawie Verbraucherzentrale Berlin przeciwko Unimatic Vertriebs, sygn. akt C 485/17.

>>> Czytaj też: Snapchat miał być drugim Facebookiem. Dziś traci użytkowników. I pieniądze

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj