Szansa dla bitcoina czy złudna nadzieja?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 sierpnia 2018, 21:18
Przesunięcie w czasie decyzji amerykańskiego nadzoru finansowego o wprowadzeniu do obrotu notowanego funduszu (ETF) opartego na bitcoinie wyraźnie zawiodło rynek kryptowalut. Choć to nie to samo, inwestorzy otrzymali właśnie nagrodę pocieszenia w postaci większej możliwości inwestycji w podobny instrument, ale obarczony większym ryzykiem - pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Wprowadzenie , którego bazowym aktywem jest cena bitcoina w relacji do dolara, do regulowanego obrotu na giełdzie w USA byłoby prawdopodobnie kamieniem milowym dla kryptowalut. Bitcoin wszedłby do “mainstreamu”, co zwiększyłoby zainteresowanie tym instrumentem, a także mogłoby przyczynić się do zwiększenia tempa jego szerszej adopcji w globalny system finansowy.

Tak się jednak nie stało, co było jednym z czynników powodujących presję na ceny kryptowalut w ostatnim czasie. Obecnie nie zapowiada się, aby w najbliższym czasie ETF-y oparte o bitcoina czy inną kryptowaluty pojawiły się na regulowanym rynku. Od środy jednak dostępny jest dla inwestorów w USA (na rynku OTC) instrument, który może dawać handlującym namiastkę takiego procesu.

Mowa o szwedzkim “”, notowanym pod skrótem CXBTF. To ETN (exchange traded note) i zasadniczo różni się od ETF tym, że występuje dodatkowe ryzyko jego wystawcy, a nie tylko aktywa które śledzi. Od 2015 r. notowany jest on na szwedzkiej giełdzie, gdzie był dostępny tylko za euro lub szwedzką koronę. Teraz będzie to możliwe w USA i za dolary. Instrument ten jest zbieżny m.in. do “Bitcoin Investment Trust”. To podobny fundusz dostępny również na OTC (GBTC) i wcielony w życie w 2013 r., notowany jednak z wyższą premią ponad cenę rynkową.

Czy to może wpłynąć istotnie na cenę bitcoina? Raczej nie wywoła negatywnych reakcji, ponieważ ułatwia kolejnym uczestnikom globalnego rynku posiadanie bitcoinowych ekspozycji bez faktycznego ich kupowania. To jednak cały czas są środki doraźne, które mogą dodatnio oddziaływać na cenę bitcoina w sprzyjających okolicznościach, niekoniecznie jednak chronić przed istotnymi dalszymi spadkami.

A cena najpopularniejszej z kryptowalut znajduje się cały czas w bliskiej okolicy najniższych poziomów od połowy listopada ub.r. Lokalne szczyty cen bitcoina są od początku roku coraz niższe. Rynkowi wyraźnie brakuje pozytywnych wiadomości, które mogłyby ponownie znacznie zwiększyć popyt na kryptowaluty. Dopóki ich adopcja nie stanie się większa, a bitcoin czy inna kryptowaluta nie stanie się obiektem większego zainteresowania inwestorów instytucjonalnych, dopóty prawdopodobieństwo presji spadkowej na ich ceny będzie się utrzymywać.

Kiedy kupować bitcoiny, żeby zarobić? Amerykańscy naukowcy znaleźli odpowiedź

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Cinkciarz.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj