Prezydent Trump i kanclerz Merkel rozmawiali telefonicznie o Syrii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 sierpnia 2018, 21:33
Donald Trump
Donald Trump/ShutterStock
Prezydent USA Donald Trump i kanclerz Niemiec Angela Merkel odbyli w poniedziałek rozmowę telefoniczną, w której wyrazili wspólną obawę o rozwój sytuacji w Syrii - poinformował rzecznik prasowy niemieckiego rządu Steffen Seibert.

W komunikacie wydanym po rozmowie Trumpa z Merkel Seibert podkreślił, że prezydent USA i niemiecka kanclerz obawiają się szczególnie o sytuację humanitarną w syryjskiej prowincji Idlib, która kontrolowana jest przez rebeliantów, a gdzie rząd syryjski planuje wkrótce przeprowadzić ofensywę militarną.

"Rosja została wezwana do umiarkowanego działania w syryjskiej wojnie, aby zapobiec dalszej eskalacji konfliktu" - oświadczył Seibert i dodał, że Trump i Merkel rozmawiali także m.in. o sytuacji na Ukrainie i Bałkanach Zachodnich.

Ofensywy w Idlibie obawia się także Turcja. Podczas zeszłotygodniowej wizyty w Moskwie turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu ostrzegł przed możliwą "katastrofą humanitarną" w przypadku "wojskowego rozwiązania" w Idlibie.

"Rozwiązanie militarne spowodowałoby katastrofę nie tylko dla prowincji Idlib, ale również dla przyszłości Syrii. Walki mogłyby trwać długo i zostaliby poszkodowani cywile" - mówił kilka dni temu w Moskwie Cavusoglu.

Także kilka dni temu obawy na temat Syrii wyrażał Biały Dom, według którego siły syryjskie mogą użyć w Idlibie broni chemicznej. "Niech będzie jasne: jeśli reżim syryjski użyje broni chemicznej, zareagujemy bardzo mocno. (Syryjczycy) powinni dobrze zastanowić się przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji (w tej sprawie)" - mówił John Bolton, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA.

Przed bronią chemiczną, tyle że będącą w rękach rebeliantów, ostrzegała także Rosja. W sobotę rosyjski resort obrony twierdził, że bojownicy na kontrolowanym przez rebeliantów terytorium Syrii przygotowują atak z użyciem broni chemicznej na ludność cywilną w prowincji Idlib i zamierzają zrzucić odpowiedzialność na rząd syryjski.

Reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada, którego głównym sojusznikiem jest Rosja, chce odbić Idlib, w 60 proc. kontrolowany przez zbrojne ugrupowanie dżihadystyczne Hajat Tahrir asz-Szam (HTS) utworzone przez dawną syryjską filię Al-Kaidy. W prowincji tej znajduje się także wiele innych grup rebelianckich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj