Na przykład: Marcinek jest głupi. A dlaczego? Bo głupi jest ten Marcinek! Albo: Zaraz się okaże, że Grzegorz Schetyna jest pożeraczem politycznych przystawek – pochłonie Katarzynę Lubnauer i Barbarę Nowacką. Ale skąd pewność, że pochłonie? Jak to, przecież jest pożeraczem politycznych przystawek! Albo: PiS jest zły, bo przegłosował Lex Deweloper. A Lex Deweloper jest złe? Tak, bo zły jest PiS, który je wprowadził (w tym wypadku prawdziwe jest i to, że PiS ma za uszami, i to, że Lex Deweloper jest złe, ale rozumowanie i tak jest błędne). Najciekawsze, zwłaszcza dla tych, którzy przyglądają się polityce, są jednak te błędy w rozumowaniu, które dotyczą powinności – myślenia o tym, co dobre, moralne i właściwe.

Jednym z nich jest wersja błędu zwanego naturalistycznym. Polega on na tym, że coś jakieś jest, a nam się wydaje, że skoro takie jest, to i takie być powinno. Czyli na przykład: ludzie są z natury agresywni – a więc agresja jest OK. Setki gatunków nie mogą się mylić – pożeranie padliny jest cnotą. Wszyscy politycy to chamy – a więc chamstwo jest potrzebną cechą w polityce. Tymczasem to, jak jest, ma niewielki wpływ na to, jak być powinno. Możesz być wrednym dziadem, co nie oznacza, że być nim powinieneś. Być może męska część homo sapiens, zostawiona w spokoju przez kulturę, waliłaby maczugami w łeb część damską i ciągnęła ją za włosy do jaskini – co nie znaczy, że to zachowanie wskazane moralnie i że nie powinniśmy się starać mu zapobiec.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP