2 października policjanci mają wyjść na ulice. Ale nie po to, by je patrolować, tylko żeby protestować. Przeciwko czemu?

Od wielu lat mówi się, że w policji nie dzieje się dobrze. Kolejne ekipy rządzące traktowały nas nie najlepiej. Traciliśmy kolejne uprawnienia, nie podnoszono nam pensji i nagle okazało się, że służba nie jest już atrakcyjna finansowo, nie zachęca też rozwiązaniami emerytalnymi. W dodatku komercyjny rynek pracy oferuje lepsze zarobki i krótszy czas pracy. Trzeba pamiętać, że policjant to specyficzny zawód. Kto, przyjmując się do pracy, ślubuje, że jeśli zajdzie konieczność, to poświęci swoje życie? Teraz to wszystko skumulowało się i policjanci powiedzieli: „dość”.

Wszyscy? Jest wśród policjantów jednomyślność?

Od kilku tygodni prewencja i drogówka prowadzą akcję protestacyjną, która polega na tym, że wystawiają mniej mandatów, a więcej pouczają. Po tym, jak inni policjanci przyjęli te działania, widać, że jest wśród nas jednomyślność. Niewątpliwie nadszedł czas na zmiany. I to nie kosmetyczne, ale radykalne.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP