Jak poinformowały amerykańskie media, dużą rolę w przekonaniu senator Collins, aby zdecydowała się głosować za zatwierdzeniem nominacji Bretta Kavanaugh, miał były republikański prezydent George W. Bush.

Kavanaugh, absolwent prestiżowego Uniwersytetu Yale, był w przeszłości osobistym sekretarzem prezydenta George'a W. Busha.

Podczas rozmowy telefonicznej Bush zapewnił sen. Collins o prawości charakteru i wyjątkowych kwalifikacjach swojego dawnego podwładnego.

Piątkowa zapowiedź Collins, że będzie głosowała za zatwierdzeniem nominacji Kavanaugh, praktycznie zapewnia, że Senat podczas głosowania w sobotę ostatecznie zatwierdzi jego nominację na sędziego SN.

Początkowo zapowiadana przez ekspertów jako bezproblemowa nominacja Kavanaugh na sędziego SN natrafiła na nieoczekiwaną przeszkodę, kiedy Christine Ford, obecnie doktor psychologii i wykładowczyni w college'u Kalifornii, zarzuciła mu, że na imprezie 36 lat temu molestował ją seksualnie.

Swoje zarzuty - bez przedstawienia żadnych dowodów na ich poparcie - Ford przedstawiła publicznie w wywiadzie opublikowanym w połowie września na łamach dziennika "Washington Post".

Dr Christine Ford podtrzymała swoje zarzuty podczas specjalnego posiedzenia senackiej komisji sądownictwa w ub. czwartek. Podobne zarzuty przeciw Kavanaughowi wysunęły także dwie inne kobiety.

Brett Kavanaugh, zeznając pod przysięgą podczas posiedzenia senackiej komisji sądownictwa w ub. czwartek, oświadczył, że zarzuty Ford i dwóch innych kobiet są bezpodstawne.

Mimo zapewnień Bretta Kavanaugh o swojej niewinności, przewodniczący senackiej komisji, pod wpływem nacisków Demokratów i trojga niezdecydowanych senatorów z Partii Republikańskiej, zgodził się na przeprowadzenie dodatkowego dochodzenia FBI w celu wyjaśnienia tych zarzutów.

Zdaniem senatora Jeffa Flake'a, Republikanina, który jak wszyscy senatorowie miał okazję zapoznać się z raportem FBI z tego dochodzenie, siódmego takiego "prześwietlania" przez FBI przeszłości Bretta Kavanaugh w jego karierze, raport z dochodzenia FBI nie zawierał "żadnych informacji potwierdzających (zarzuty wysunięte wobec Bretta Kavanaugha - PAP)".

Dodatkowe dochodzenie FBI, mimo że nie zaowocowało przedstawieniem dowodów winy bądź niewinności sędziego Kavanaugh, odegrało jednak dużą rolę w przekonaniu Collins i dwóch innych niezdecydowanych do ostatniej chwili senatorów, aby głosować za zatwierdzeniem nominacji Bretta Kavanaugh.

Wcześniej, przed tą kluczową zapowiedzią senator Collins, że będzie głosować za zatwierdzeniem nominacji Bretta Kavanaugh, Senat w proceduralnym głosowaniu, stosunkiem głosów 51 "za" do 49 "przeciw" zgodził się w piątek, aby zakończyć debatę nad zatwierdzaniem nominacji Bretta Kavanaugh.

Piątkowe głosowanie Senatu nad zakończeniem debaty było ważną wskazówką jak będą głosować senatorowie podczas ostatecznego głosowania.

Z reguły senatorowie, którzy głosują za zakończeniem debaty, podczas ostatecznego głosowania głosują także za przyjęciem ustawy czy - w przypadku nominacji na ważne stanowiska w rządzie federalnym - za zatwierdzeniem nominacji.

Podczas proceduralnego głosowania w piątek, razem z 50 Republikanami za zakończeniem debaty głosował senator z Partii Demokratycznej Joe Manchin. W wyborach, które odbędą się 6 listopada, ubiega się on o wybór na następną, 6-letnią kadencję w stanie Wirginia Zachodnia, gdzie prezydent Donald Trump ma duże poparcie.

Dyscyplinę partyjną po drugiej, republikańskiej stronie Senatu, złamała senator Lisa Murkowski, przedstawicielka Partii Republikańskiej ze stanu Alaska, sympatyzująca z ruchem zwolenników legalności aborcji "pro-Choice". Murkowski razem z 48 Demokratami głosowała przeciw zakończeniu debaty nad nominacją Kavanaugh.

Senator Murkowski w swoim wystąpieniu w Senacie w piątek w późnych godzinach wieczornych czasu miejscowego poinformowała, że jej opozycja przeciw zatwierdzeniu Kavanaugh jest w poważnym stopniu spowodowana zachowaniem kandydata, kiedy podczas składnia zeznań pod przysięgą w ub. czwartek nazwał proces zatwierdzania jego nominacji "hańbą narodową" i zachowywał się jej zdaniem konfrontacyjnie, w sposób "nielicujący z charakterem sędziego", wobec członków senackiej komisji sądownictwa z Partii Demokratycznej.

Mimo swojej opozycji do zatwierdzenia nominacji Kavanaugh, senator Murkowski zapowiedziała, że w ostatecznym głosowaniu nie będzie głosowała "przeciw" zatwierdzeniu nominacji Kavanaugh, ale wstrzyma się od głosu (czyli zgodnie z regulaminem Senatu będzie głosowała "present" - obecna) jako akt przyjaźni wobec jej przyjaciela, republikańskiego senatora Steve'a Dainesa.

Senator Daines nie będzie mógł wziąć udziału w głosowaniu w sobotę, bo wydaje córkę za mąż. Murkowski wstrzymując się dla nieobecnego przyjaciela od głosu, zamiast głosować "przeciw", tym samym nie zmieni wyniku głosowania.

Zdaniem wielu amerykańskich komentatorów fakt, że Daines nie weźmie udział w kluczowym głosowaniu Senatu ze względu na ślub córki dowodzi, że czasami nawet dla senatorów rodzina jest ważniejsza od wielkiej polityki.

Mimo "dezercji" Lisy Murkowski z obozu Republikanów, po zapowiedziach senator Collins i senatora Joe Manchina, że będą głosować za zatwierdzeniem nominacji Bretta Kavanaugh, kandydat prezydenta Donalda Trumpa na sędziego SN posiada wystarczającą przewagę dwóch głosów jego nominacja została ostatecznie zatwierdzona podczas sobotniego głosowania.

W przypadku remisowego wyniku głosowania Senatu, decydujący głos może oddać wiceprezydent Mike Pence, który z urzędu jest przewodniczącym Senatu. Dlatego Pence do przeprowadzenia ostatecznego głosowania nad zatwierdzeniem nominacji Bretta Kavanaugha na sędziego Sądu Najwyższego nie będzie wyjeżdżał w Waszyngtonu.

Jeśli wszyscy senatorowie będą głosować zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami, nominacja Bretta Kavanaugh na sędziego Sądu Najwyższego zostanie zatwierdzona przewagą dwóch głosów - najmniejszą przewagą głosów w historii Senatu.

Obecnie do zatwierdzenia nominacji na sędziego Sądu Najwyższego wymagana jest zwykła większość głosów, a nie jak w przeszłości kwalifikowana większość, przynajmniej 60 głosów "za" w 100-osobowym Senacie.

Zatwierdzenie Bretta Kavanaugha, drugiego po sędzim Neilu Gorsuchu nominowanym do 9-osobowego zespołu Sądu Najwyższego przez 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych, będzie olbrzymim sukcesem Donalda Trumpa i zapewni mu na trwałe miejsce w amerykańskiej historii.

Zaprzysiężenie 53-letniego obecnie Bretta Kavanaugh na sprawowane dożywotnio stanowisko sędziego SN umocni na długie lata przewagę konserwatystów w tym najwyższym organie amerykańskiej władzy sądowniczej.

Wprowadzenie przez republikańskiego prezydenta swojego drugiego kandydata na sędziego Sądu Najwyższego, będzie także ważnym atutem dla polityków Partii Republikańskiej, którzy podczas wyborów do Kongresu 6 listopada będą starali się zachować przynajmniej kontrolę jednej z dwóch posiadanych obecnie izb Kongresu.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski (PAP)

tzach/ sp/