Zniszczona przez wojnę, podzielona przez zaborców. Odbudowa gospodarki była wielkim osiągnięciem II Rzeczpospolitej [DOKUMENTY]

Ten tekst przeczytasz w 34 minuty
11 listopada 2018, 07:00
Cementownia Szczakowa w Pieczyskach, początek lat 20.
Cementownia Szczakowa w Pieczyskach, początek lat 20. fot. NAC/Dziennik Gazeta Prawna
Odrodzona Rzeczpospolita, nie dość, że zrujnowana przez wojnę, to jeszcze stanowiła zlepek trzech różnych systemów państwowych. A jednak udało się w II RP przeprowadzić wiele imponujących przedsięwzięć gospodarczych i wdrożyć nowatorskie rozwiązania.
3849450-panstwowa-fabryka-zwiazkow-azotowych.jpg
Państwowa Fabryka Związków Azotowych w Chorzowie fot. NAC

3849466-zdjecie-kopalni-knurow-z-1922.jpg
Zdjęcie kopalni Knurów z 1922 r. fot. Entrissenes Land R Kurpiunn

3849498-plebiscyt-na-slasku-marzec-1921.jpg
Plebiscyt na Śląsku, marzec 1921 r. fot. NAC

3849482-odezwa-wojciecha-korfantego.jpg
Odezwa Wojciecha Korfantego fot. mat. prasowe

Królestwo Polskie było najbardziej uprzemysłowioną częścią Rosji, ale w 1918 r. po czasach świetności zostało wspomnienie. Wycofujący się Rosjanie wywieźli większość urządzeń fabrycznych z Warszawy, Zagłębia Dąbrowskiego, okręgów przemysłowych: łódzkiego i białostockiego. Resztę zagrabili Niemcy. Podobnie rzecz się miała z infrastrukturą kolejową. Jedynie Górny Śląsk ocalał w niemal nienaruszonym stanie. Na to nakładała się utrata dawnych rynków zbytu. Mimo tych trudności odbudowa gospodarki postępowała w szybkim tempie. Sukcesy te nie byłby możliwe bez grona uzdolnionych osób, które pracowały na rzecz ekonomicznego rozwoju Rzeczypospolitej. Gdynia powstawała pod okiem inż. Tadeusza Wendy i Eugeniusza Kwiatkowskiego. Repolonizacją przemysłu na Górnym Śląsku i rozwojem sektora bankowego zajmował się Wojciech Korfanty. Polski przemysł chemiczny powstawał dzięki prof. Ignacemu Mościckiemu i Kwiatkowskiemu. Złotówka stała się jedną z najstabilniejszych walut świata dzięki wysiłkom Władysława Grabskiego i grona otaczających go młodych ekonomistów, na czele z Feliksem Młynarskim.

Kiedy polska delegacja w Wersalu wysunęła postulat przyłączenia Górnego Śląska do Rzeczpospolitej, brytyjski premier Lloyd George oświadczył, że „dać Polsce Śląsk, to jak podarować małpie zegarek”. Dla Londynu roszczenia Warszawy wobec drugiego co do ważności po Zagłębiu Ruhry ośrodka przemysłowego Niemiec były zupełnie nie do przyjęcia. Natomiast poparł je rząd Francji, widząc w nich szansę na dodatkowe osłabienie Berlina. Jednak dopiero trzy kolejne powstania śląskie sprawiły, że niemożliwe okazało się choć w części realne.

Wojska francuskie, brytyjskie i włoskie wkroczyły na Górny Śląsk z początkiem lutego 1920 r. Dowodzący nimi Francuz gen. Henri Le Rond kwaterę główną ulokował w Opolu. Jego podkomendni, działający pod szyldem Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej, otrzymali zadanie utrzymania spokoju na terenach przyszłego plebiscytu. Ale i tak nikt nie miał wątpliwości, że Anglicy będą wspierać Niemców, a Francuzi Polaków. W tym samym czasie w Warszawie rząd mianował komisarzem plebiscytowym Wojciecha Korfantego. Nikt od tego Ślązaka, który szlify polityczne zdobywał jako działacz Ligi Narodowej i poseł do Reichstagu, lepiej nie nadawał się do tej roli.

3849545-marszalek-jozef-pilsudski-w.jpg
Marszałek Józef Piłsudski w porcie wojennym w Gdyni, 1930 r. fot. Domena publiczna

Plebiscyt przeprowadzony 20 marca 1921 r. zakończył się wynikiem na tyle niejednoznacznym, że obie strony uznały go za sukces. Przy prawie 98-proc. frekwencji za przynależnością do Niemiec głosowało 59,6 proc., za Polską 40,4 proc. mieszkańców prowincji. Dalszy los regionu był zależny od decyzji Francuzów, Włochów i Brytyjczyków. Mocarstwa toczyły negocjacje, broniąc własnych koncepcji. Dzięki trzeciemu powstaniu, które wybuchło 3 maja 1921 r., zatwierdzony 20 października 1921 r. przez Radę Ambasadorów podział Górnego Śląska przewidywał oddanie Polsce aż 29 proc. terytorium górnośląskiego, pomimo sprzeciwu Niemców i Brytyjczyków. Przyłączenie Górnego Śląska stanowiło dla Polski warunek przetrwania. Po tym, jak podczas I wojny światowej przez Galicję i ziemie zaboru rosyjskiego przetoczył się front, większość rejonów przemysłowych została do cna zdewastowana. Wycofujący się Rosjanie wywieźli fabryki z Warszawy, Łodzi, Żyrardowa, Pabianic itp. Przestały istnieć lokalne okręgi przemysłowe w okolicach Lublina oraz Białegostoku. Odstające od Zachodu pod względem rozwoju ziemie stały się przez to jeszcze bardziej biedne, zacofane, pozbawione kapitału. Tymczasem zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Krakowa znajdował się, nietknięty przez wojnę, największy ośrodek przemysłowym w tej części Starego Kontynentu.

3849514-ustawa-o-budowie-portu-w-gdyni.jpg
Ustawa o budowie portu w Gdyni z 23 września 1922 r. . fot. AAN

Podział Górnego Śląska między Polskę a Niemcy nie zmienił struktury własnościowej w przemyśle. Udział niemieckich akcjonariuszy w górnośląskich firmach, wartych wówczas 1,46 bln marek niemieckich, wynosił 1,095 bln, czyli ok. 75 proc. Niemieccy akcjonariusze nie byli zadowoleni z zerwania powiązań ekonomicznych z Republiką Weimarską po ustanowieniu państwowej granicy.

3849621-zatapianie-betonowych-kesonow.jpg
Zatapianie betonowych kesonów podczas budowy portu w Gdyni, lata 30. fot. Archiwum Państwowe w Gdańsku

Przyniosło to spadek produkcji w pierwszych latach po 1921 r. oraz bankructwo wielu małych zakładów przemysłowych, których właściciele opuścili tereny województwa śląskiego przynależącego do II RP. Dlatego władze polskie rozpoczęły działania mające na celu przyciągniecie zachodnich inwestorów, głównie z Francji i USA. Pierwszym efektem było powstanie 22 lutego 1922 r. polsko-francuskiej spółki akcyjnej Polskie Kopalnie Skarbowe na Górnym Śląsku, Spółka Dzierżawna S.A., nazywanej w skrócie Skarboferm. Kapitał zakładowy Skarbofermu został wpłacony w połowie przez akcjonariuszy francuskich. Drugą połowę wpłacił skarb państwa polskiego za pożyczkę od rządu francuskiego. Przewodniczącym Rady Nadzorczej Skarbofermu został Wojciech Korfanty. Skarboferm w 1922 r. tworzyły trzy kopalnie węgla: „Król”, „Bielszowice” i „Knurów”, a także koksownia w Knurowie i fabryka syntetycznego amoniaku. Do tego dołożono kopalnie rud srebra i ołowiu w Tarnowskich Górach oraz hutę cynku, srebra i ołowiu „Fryderyk” w Strzybnicy. Wszystkie wymienione zakłady zostały przejęte od skarbu pruskiego na Górnym Śląsku na rzecz polskiego skarbu państwa dzięki skorzystaniu przez rząd polski z art. 256 traktatu wersalskiego.

Jednym z największych przedsięwzięć gospodarczych II RP był Centralny Okręg Przemysłowy (COP) – czyli stworzenie specjalnej strefy, w której działalność miały prowadzić podmioty przemysłu ciężkiego i zbrojeniowego. Miało to być koło zamachowe gospodarki podnoszącej się po kryzysie. COP zaczął powstawać pod koniec lat 30. z inicjatywy Eugeniusza Kwiatkowskiego.

3849529-eugeniusz-kwiatkowski-pozniejszy.jpg
Eugeniusz Kwiatkowski, późniejszy wicepremier, na budowie portu w Gdyni, lata 30. fot. Archiwum Państwowe w Gdańsku

Projekt utworzenia tego nowoczesnego ośrodka omówiony został przez niego na posiedzeniu komisji budżetowej Sejmu w lutym 1937 r. Początkowo zakładano, że rząd skupi się na rozbudowie infrastruktury (komunikacyjnej i energetycznej), a fabryki będzie budował kapitał prywatny. Nie było to jednak tak proste. COP miał rozciągać się na terenie ówczesnych województw: krakowskiego, kieleckiego (ich wschodnich części), lubelskiego i lwowskiego (ich zachodnich części). Na tych obszarach mieszkało wówczas ok. 6 mln ludzi – dziesiątki tysięcy z nich miały znaleźć zatrudnienie w fabrykach okręgu.

Już w 1939 r. zaczęły wyjeżdżać z COP pierwsze czołgi, działa i samoloty… Rozbudowę tego wielkiego przedsięwzięcia przerwała wojna.

3849561-przemowienie-eugeniusza-kwiatkowskiego.jpg
Przemówienie Eugeniusza Kwiatkowskiego w Sejmie, 1939 r. fot. NAC

3849577-fragment-wystapienia-posla-jozefa.jpg
Fragment wystąpienia posła Józefa Skrzypy z Komunistycznej Frakcji Poselskiej podczas debaty nad prowizorium budżetowym, grudzień 1925 r. fot. Polona

Podczas wojny II RP z bolszewicką Rosją w 1920 r. komunistyczne bojówki wielokrotnie usiłowały zablokować wyładunek broni dla Polski w Gdańsku. Dlatego wiceadmirał Kazimierz Porębski, szef departamentu spraw morskich Ministerstwa Spraw Wojskowych, poprosił inż. Tadeusza Wendę o jak najszybsze wskazanie miejsca pod budowę bazy dla okrętów wojennych na polskim odcinku wybrzeża. Z początkiem 1921 r. ruszyły prace u ujścia potoku Chylonka nieopodal wioski rybackiej Gdynia. Jednak nie satysfakcjonowało to opinii publicznej, obawiającej się w przyszłości utrudnień w dostępie do portu cywilnego w Wolnym Mieście Gdańsku. Naciski prasy i obywateli sprawiły, że Sejm 23 września 1922 r. przyjął ustawę upoważniającą rząd do budowy portu w wiosce rybackiej Gdynia. Jej lakoniczność w dzisiejszych czasach byłaby nie do pomyślenia.

1924 r.

29

1925 r.

85

1926 r.

314

1928 r.

1108

1930 r.

2238

1932 r.

3610

1934 r.

4592

3849701-zjednoczone-zaklady-wlokiennicze.jpg
Zjednoczone Zakłady Włókiennicze K. Scheibler i L. Grohman w Łodzi fot. NAC

Pod koniec I wojny światowej łódzkie fabryki, choć w dużej części należały do niemieckich przedsiębiorców, zostały ograbione z maszyn przez niemiecką armię. Kolejnym nieszczęściem dla Łodzi okazała się bolszewicka rewolucja w Rosji. Przed I wojną światową ponad 50 proc. bawełny zużywanej przez łódzki przemysł pochodziło z rosyjskich upraw, także na tamtejszym rynku sprzedawano większość produkcji przemysłu włókienniczego. Dlatego w 1920 r. łódzkie fabryki wykorzystywały niecałe 45 proc. potencjału produkcyjnego. Ponad połowa firm upadła, na kilka lat cały okręg przemysłowy ogarnęła stagnacja. Dopiero po 1926 r. nastąpiło nowe ożywienie. Pod koniec lat 20. w Łodzi istniały 32 przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 500 robotników. Najwięcej – 10 tys. osób – pracowało w Zjednoczonych Zakładach Przemysłowych K. Scheiblera i L. Grohmana.

3849637-kopalnia-nafty-minerwa-w.jpg
Kopalnia nafty „Minerwa” w Harklowej fot. NAC

Rząd Niemiec we współpracy z koncernem Bayerische Stickstoffwerke AG w 1916 r. uruchomił Zakłady Azotowe w Królewskiej Hucie (od 1934 r. Chorzów). Zakład ten jako pierwszy w II Rzeszy wykorzystał na skalę przemysłową proces Habera (powietrze, wodę i węgiel) do produkcji nawozów i materiałów wybuchowych. Po I wojnie zakłady stały się przedmiotem międzynarodowego sporu rozstrzygniętego przez Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej przy Lidze Narodów na korzyść Polski. W lipcu 1922 r. Zakłady Azotowe w Chorzowie zostały oficjalnie przejęte przez rząd polski. Kierownictwo fabryki objął światowej sławy chemik prof. Ignacy Mościcki. W 1924 r. uzyskały one osobowość prawną jako spółka pod nazwą Państwowa Fabryka Związków Azotowych w Chorzowie sp. z o.o.

Zniszczenia spowodowane I wojną światową, następnie walkami polsko-ukraińskimi w latach 1918–1919, a na koniec wojną z bolszewicką Rosją zrujnowały przemysł naftowy w Galicji. Zamarła praca przy eksploatacji szybów, zniszczeniu uległo wyposażenie techniczne, a doświadczeni pracownicy często wybierali emigrację do Stanów Zjednoczonych. Odbudowę zagłębia naftowego utrudniały też kłopoty ze znalezieniem nowych rynków zbytu po rozpadzie Austro-Węgier oraz odcięcie od rynku niemieckiego.

3849669-pierwsza-fabryka-lokomotyw-w-polsce.jpg
Pierwsza Fabryka Lokomotyw w Polsce „Fablok” fot. NAC

Polski obszar naftowy został podzielony na cztery okręgi górnicze z urzędami górniczymi w Krakowie, Jaśle, Drohobyczu i Stanisławowie. Państwo polskie starało się przyciągnąć do nich inwestorów z Francji, Stanów Zjednoczonych oraz tworząc spółki mieszane. W ciągu następnych lat inwestorzy z Francji przejęli 54 proc. udziału w spółkach naftowych działających w Polsce. Pozycję największej firmy naftowej zdobył pod koniec lat 20. należący do francuskiego Crédit General des Petroles koncern „Małopolska” posiadający 673 szyby naftowe, z których wydobywano prawie 300 tys. ton ropy rocznie. Konkurowało z nim istniejące od 1904 r. założone przez polski kapitał Galicyjskie Towarzystwo Naftowe „Galicja” SA, dysponujące 120 szybami, z których wydobywano ok. 80 tys. ton ropy rocznie. Trzecia na rynku szwedzko-amerykańska firma STANDARD NOBEL SA posiadała 60 szybów, wydobywając 60 tys. ton ropy naftowej rocznie.

Największą przewagę nad konkurentami koncernowi „Małopolska” dawało posiadanie aż 12 rafinerii, z czego osiem zlokalizowanych było na terenie Galicji.

Źródło: „Przemysł naftowy w Polsce”, Lwów 1929

W 1920 r. przeróbka ropy w rafineriach wynosiła 668 tys. ton, z tego na rynek krajowy trafiało 328 tys. W 1928 r. wydobycie wzrosło do 725 tys. ton, a krajowa konsumpcja do 373 tys. ton. Producentom polskiej ropy naftowej w ciągu kilku lat udało się znaleźć nowych odbiorców we Francji, Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich i państwach bałtyckich. Dzięki temu polski przemysł naftowy powoli wracał do czasów dawnej świetności.

3849593-fragment-sejmowego-przemowienia.jpg
Fragment sejmowego przemówienia premiera Władysława Grabskiego pt. „Program walki z kryzysem gospodarczym” z października 1925 r. fot. Polona

Po I wojnie światowej II RP przejęła po państwach zaborczych ok. 5 tys. parowozów, lecz połowa nie nadawała się do użycia. Tabor kolejowy tworzyło też 129 rodzajów wagonów różniących się między sobą systemami hamulcowymi, grzewczymi czy oświetleniowymi. Zestawienie jednego składu kolejowego zdolnego wyjechać w trasę sprawiało więc ogromny kłopot. Polska odziedziczyła także 70 typów szyn łączonych ze sobą w najprzeróżniejsze sposoby. W zaborze rosyjskim miały szerszy rozstaw, zaś w zaborze austriackim obowiązywał na torach ruch lewostronny odwrotnie niż w Niemczech i Rosji. Zwrotnice i wszelkie urządzenia kolejowe wymagały przebudowy. Ponadto zniszczonych zostało 40 proc. mostów i 63 proc. dworców.

Kiedy wszystkie partie uznały, iż dobre funkcjonowanie komunikacji jest kluczową sprawą dla rozwoju kraju, Sejm 15 kwietnia 1921 r. powołał do życia Państwową Radę Kolejową – miała być ona ciałem ułatwiającym współpracę aparatu państwa, samorządów i prywatnego biznesu. Przewodniczył jej minister kolei żelaznych, a zasiadali w niej przedstawiciele resortów, reprezentanci samorządów dużych miast, liderzy stowarzyszeń biznesowych oraz naukowcy i prawnicy. Rada opiniował i nadzorowała inwestycje w branży kolejowej, opracowywała plany rozwoju i tworzyła projekty uregulowań prawnych. Wedle artykuł 11 ustawy członkowie Państwowej Rady Kolejowej godzili się nie pobierać za swoją pracę wynagrodzenia, poza przewodniczącymi stałych komitetów.

Zakup ok. 700 lokomotyw od zagranicznych producentów okazał się tak obciążający dla budżetu państwa, iż zdecydowano o stworzeniu własnych fabryk produkujących parowozy i wagony. Już w 1920 r. założono w Chrzanowie firmę Pierwsza Fabryka Lokomotyw w Polsce „Fablok”.

3849607-fragment-sejmowego-przemowienia.jpg
Fragment sejmowego przemówienia premiera Władysława Grabskiego pt. „Program walki z kryzysem gospodarczym” z października 1925 r. fot. Polona

Fablok był jedną z trzech firm wytwarzających w Polsce lokomotywy. Równolegle z nim powstała Warszawska Spółka Akcyjna Budowy Parowozów „Parowóz”. Rząd, by wesprzeć firmę na samym początku, złożył zamówienie na 350 parowozów. Gdy zaś okazało się, że polskie koleje mają dużo większe potrzeby, w 1923 r. zdecydowano się na dodatkowe zamówienie rządowe, przekazane do zrealizowania poznańskim Zakładom Hipolita Cegielskiego. Spółka HCP nigdy wcześniej nie produkowała parowozów, ale dzięki współpracy z belgijską fabryką w Seraing sprawnie poradziła sobie z wyzwaniem, wkrótce stając się ich czołowym wytwórcą. Dzięki temu już w 1925 r. Polska nie musiała kupować lokomotyw od zagranicznych producentów.

3849685-eugeniusz-kwiatkowski-w-drodze.jpg
Eugeniusz Kwiatkowski w drodze do Sejmu fot. NAC

To co zaczęło się dziać w Polsce od połowy 1923 r. dla zwykłych ludzi było zupełnie niezrozumiałe. Na początku roku jeden dolar kosztował 10 tys. polskich marek, a w sierpniu już ponad 200 tys. W pewnym momencie wzrost zarobków przestał nadążać za inflacją i z miesiąca na miesiąc realne dochody ludzi obniżyły się przeciętnie o 30–40 proc. Presja społeczna zmusiła rząd narodowo-ludowy, na czele którego stał Wincenty Witos, by dać przyzwolenie na systematyczny wzrost płac. Pensje urzędników zaczęto podnosić co miesiąc, zaś robotnicy wywalczyli indeksowanie zarobków co dwa tygodnie. Na progu nadciągającej katastrofy minister skarbu Władysław Grabski zaproponował pakiet reform, polegający na podniesieniu podatków pośrednich i wzięciu w ryzy wydatków budżetu – ale rząd nie miał odwagi wcielić tego w życie. Grabski podał się więc do dymisji, a jego następcy pozwolili bezwolnie nieść się fali wydarzeń.

3849717-akt-mianowania-eugeniusza-kwiatkowskiego.jpg
Akt mianowania Eugeniusza Kwiatkowskiego na ministra skarbu, maj 1936 r. fot. AAN

W końcu 1923 r. finanse państwa znalazły się w stanie zupełnego rozkładu. Gwałtowne biednienie całego społeczeństwa przyniosło 6 listopada zamieszki w Krakowie. Dowodzący tłumiącym je wojskiem gen. Józef Czikiel nakazał 8. pułkowi ułanów przeprowadzenie szarży na tłum. Kiedy się zaczęła, wedle relacji gazety „Czas”: „robotnicy uzbrojeni w karabiny, rozsypani w tyralierę po trawnikach plantacyjnych wzdłuż ulicy, prażyli celnym ogniem biednych żołnierzy”. Zginęło 14 ułanów, kilkudziesięciu było rannych. Wkrótce rebelianci opanowali miasto. Jednak przelana krew podziałała trzeźwiąco. Kierujący strajkiem przywódcy PPS i strona rządowa szybko podjęli rokowania, zakończone kompromisowym porozumieniem. Pod koniec grudnia 1923 r. nadeszło przesilenie rządowe i Władysław Grabski utworzył gabinet bezpartyjnych fachowców. W swoim wystąpieniu 20 grudnia 1923 r. przedstawił Sejmowi ogólny zarys działań, jakie zamierza podjąć dla ratowania gospodarki kraju. By usprawnić legislację premier Grabski poprosił o udzielenie mu na pół roku specjalnych pełnomocnictw, na mocy których mógł wydawać ustawy finansowe jako rozporządzenia prezydenta. Program działań zawierała ustawa o naprawie Skarbu Państwa i reformie walutowej przyjęta przez Sejm 11 stycznia 1924 r.

3849735-premier-wladyslaw-grabski-w-spale.jpg
Premier Władysław Grabski w Spale, 1924 r. fot. NAC

Prace nad powołaniem banku centralnego były prowadzone równocześnie z uzdrowieniem Skarbu Państwa. W styczniu 1924 r. wydano rozporządzenie o wartości złotego i zasadach jego emisji oraz statut Banku Polskiego SA. Zaraz potem rozpoczęła się sprzedaż jego akcji. W dniu 28 kwietnia 1924 r. niezależny bank centralny rozpoczął działalność – nie tylko emitując walutę, lecz też dbając o jej wartość. Dwunastoosobową radę Banku Polskiego SA wybierali akcjonariusze, zaś prezesa mianował prezydent na wniosek Rady Ministrów. Pierwszym został były minister skarbu Stanisław Karpiński. Równocześnie została przeprowadzona wymiana pieniądza. Markę polską zastąpił złoty polski. Kurs wymiany wynosił 1,8 mln marek za 1 zł. Nowa waluta została oparta na parytecie złota – za jedną złotówkę można było otrzymać 0,29 gram kruszcu. To czyniło wartość złotego równą wartości szwajcarskiego franka. Za 1 dolara płacono 5,18 zł.

3849653-.jpg
Budynek Banku Polskiego w Warszawie fot. NAC


Świat a sprawa polska. Jak mocarstwa odnosiły się do powstania II Rzeczpospolitej? [DOKUMENTY]

Wolnej Polski nie byłoby bez wizjonerów. Jako wyobrażali sobie suwerenne państwo? [LISTY, DOKUMENTY]

Wielonarodowa, jednolita etnicznie czy ludowa? Spory o ustrój II Rzeczpospolitej [DOKUMENTY, LISTY]

„Cudzego nie chcemy, swego nie oddamy”. Tak wyglądała walka o granice odrodzonej Polski [MAPY, DOKUMENTY]

Socjaliści, ludowcy i narodowcy byli zgodni: II Rzeczpospolita powinna być nowoczesna i sprawiedliwa [DOKUMENTY]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj