"Prezydent (Trump) rozmawiał dzisiaj przez telefon z prezydentem Erdoganem. Obaj przywódcy wyrazili głębokie zaniepokojenie incydentem w Cieśninie Kerczeńskiej i ciągłym przetrzymywaniem ukraińskich okrętów i członków załogi" - oświadczyła Sarah Sanders.

Kancelaria tureckiego prezydenta podała, że prezydenci omawiali kwestię napięć między Rosją i Ukrainą. Erdogan poinformował amerykańskiego prezydenta o szczegółach rozmów telefonicznych z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Jak podali przedstawiciele kancelarii Erdogana, prezydent "wysłuchał obu stron" i wyraził zaniepokojenie Turcji sporem na Morzu Czarnym, który wywołał widmo poważnego konfliktu.

Przywódcy USA i Turcji omawiali również stosunki dwustronne i uzgodnili, że spotkają się w czasie szczytu G20 pod koniec tego tygodnia w Buenos Aires.

W niedzielę trzy niewielkie ukraińskie okręty wojskowe - holownik Jany Kapu i małe kutry opancerzone Berdiańsk i Nikopol - zostały zatrzymane przez siły specjalne Rosji w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej łączącej Morze Azowskie z Czarnym. Okręty płynęły z Odessy do Mariupola, ukraińskiego portu nad Morzem Azowskim. Rosjanie staranowali holownik i ostrzelali jednostki. Ranne zostały według Rosjan trzy osoby, a według strony ukraińskiej - sześć. Okręty zostały odholowane do Kerczu na Krymie, a ich załoga - zatrzymana.

Rosja twierdzi, że ukraińskie okręty wpłynęły na jej wody terytorialne, czyli 12-milowy pas wód przybrzeżnych. Ukraińska marynarka wojenna ocenia, że jednostki dokonały tzw. nieszkodliwego przepływu, czyli dozwolonej przez prawo szybkiej i nieprzerwanej żeglugi przez morze terytorialne, a do samego ostrzelania okrętów doszło na wodach międzynarodowych.

Po niedzielnym ataku Ukraina ogłosiła stan wojenny.