Borusewicz: Donald Tusk dawał wsparcie tym, którzy wyszli na ulicę [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 stycznia 2019, 20:00
Bogdan Borusewicz fot. Maksymilian Rigamonti
Bogdan Borusewicz fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna/Inne
Tusk raczej dawał wsparcie moralne tym, którzy wyszli na ulicę, którym zmienił się świat, którzy nie wiedzieli, co ze sobą zrobić. Na ich oczach dokonano tak strasznego politycznego morderstwa z premedytacją - mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti, Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu.

Raczej dawał wsparcie moralne tym, którzy wyszli na ulicę, którym zmienił się świat, którzy nie wiedzieli, co ze sobą zrobić. Na ich oczach dokonano tak strasznego politycznego morderstwa z premedytacją.

Odrzucam te wszystkie teorie spiskowe o tym, że ktoś tego mordercę przygotował.

No właśnie. Takie idiotyzmy. Nie ma co mówić o takich teoriach. Łączenie Adamowicza z Amber Gold to też jest skrajne świństwo. PiS, jego telewizja, zbudowali sobie historię na podstawie tego, że ciągnął samolot za sznur. Ja też wtedy byłem na tym lotnisku. Na szczęście nie zostałem zaproszony do tego, żeby ciągnąć ten sznur. Obarczanie go odpowiedzialnością za Amber Gold, mówienie o mafii gdańskiej, to też przyczyniło się do jego śmierci. W przekazach medialnych tym głównym mafioso miał być Paweł Adamowicz. Atakowano go za otwartość w stosunku do uchodźców, za wspieranie mniejszości. Zdaje pani sobie sprawę, że Paweł przeszedł daleką ewolucję od twardego konserwatysty do pełnego otwarcia?

I w przestrzeganiu dziesięciu przykazań był bardzo konserwatywny. Ale był coraz bardziej krytyczny w stosunku do Kościoła. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy. Wie pani, dla mnie szokujące jest to, że do tego morderstwa doszło tu, w Gdańsku, w moim mieście, w mieście, od którego wszystko się zaczęło, od którego wolność się zaczęła. To miasto, które się odróżnia od wszystkich innych. Tu są inni ludzie. Pamiętam, jak kiedyś w Zakopanem pomogłem jakiejś kobiecie w górach. Ona mnie pyta, skąd jestem, ja że z Gdańska, a ona, że wobec tego wszystko rozumie.

Tacy ludzie jak Kurski są w Gdańsku marginesem. Zresztą widać to po wynikach wyborów. A poza tym do takich kolegów to ja się nie przyznaję. Nigdy nie był i nie będzie moim kolegą. Znam go dobrze, wiem, co robił w Gdańsku. Widziałem go, jak współpracował z SLD w sejmiku wojewódzkim, jak grał tylko na siebie. Słyszałem to, co mówił w czasie wyborów, jak komentował to, że z nim wygrałem. Mówił, że odniosłem zwycięstwo tylko dlatego, że umarła moja żona. No wie pani, dla mnie to jest człowiek przezroczysty, nie istnieje, nie chcę go znać. Przez chwilę miałem nadzieję, że się trochę zmienił, ale jednak nie. On odpowiada za to, co emitują „Wiadomości”, co emituje TVP Info. Telewizję publiczną ogląda kilka milionów ludzi. Niektórzy mają tylko TVP. I do ich głów sączone są takie zlepki, że Platforma to zdrajcy, donoszą na Polskę do Brukseli, a Bruksela jest tym samym co kiedyś Moskwa. Po konflikcie o apel smoleński na Westerplatte jeden z ministrów rządu PiS zapytał, czy Adamowicz i jego ludzie nie mają paszportów niemieckich. Taki przekaz był podawany w mediach publicznych. Ci, którzy to robili, próbują się teraz uderzyć, ale w cudze, nie swoje piersi.

>>> Treść całego wywiadu będzie można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj