Kiedy sztuczna inteligencja tworzy własne "dziecko". Gdzie są granice etyki AI?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
5 marca 2019, 13:33
Sztuczna inteligencja
Sztuczna inteligencja/ShutterStock
Sztuczna inteligencja dojrzewa na naszych oczach i to w ekspresowym tempie. Może i potrafi coraz więcej. W głowach szefów takich firm jak Google, Tesla czy Darktrace pojawia się więc pytanie, gdzie są granice jej dobrego wychowania.

Bieżące dyskusje o nakręcane są przez dwa wątki: do czego będzie zdolna — w jaki sposób i gdzie wykorzysta się ją dla ludzkości — oraz w jakim stopniu usprawni nasze życie. Biznes w tym tyglu wie swoje. Zarobi na tym krocie: światowy rynek AI do 2025 r. będzie wart 190 mld USD. Największe nadzieje w AI pokładają Chiny — do 2030 r. ten rynek ma - wg prognoz - wzrosnąć do 150 mld USD. Na prace badawczo-rozwojowe rząd USA wydał w 2016 r. około 1,2 mld USD, a sektor prywatny — 30 mld USD. Cel jest jeden — zainwestować i zarobić na AI krocie. Nawet ponosząc znaczne ryzyko. Nicole Eagan, CEO Darktrace, brytyjskiej firmy z branży cybersecurity, stworzonej przez matematyków z Uniwersytetu w Cambridge, lubi porównywać sztuczną inteligencję do system immunologicznego człowieka.

- To maszyny na bieżąco mają zatrzymywać cyberzagrożenia w obliczu nieustannego wyścigu zbrojeń dobra ze złem. A tym samym muszą podejmować decyzje mające bardzo dalekosiężne decyzje – podkreśla szefowa Darktrace, kierując światło na jeden z najgorętszych tematów w świecie AI – kwestii etyki i jej granic.

W wariancie optymistycznym, AI pozna nasze zachowania i preferencje m.in konsumenckie na chłodno, pragmatycznie, bez emocji, odsiewając złych od dobrych. Wybierze dla nas najkorzystniejszy wariant decyzyjny np. o tym, czy warto sprzedać nam towar pod dany adres czy może jednak jesteśmy potencjalnymi wymuszaczami odszkodowań za rzekomo uszkodzone paczki lub notorycznie odsyłamy do zwrotu zamówiony towar. Przy czym są tacy, którzy każą zdjąć różowe okulary: Elon Musk porównał siłę AI do broni atomowej i pyta, czy chcemy, żeby tak potężna moc była ot, tak poza wszelką kontrolą? Co jeśli AI autorytatywnie stwierdzi, że najlepiej, najefektywniej jest usunąć danego człowieka z cyfrowego świata? Musk wie o czym mówi: wspierana przez niego grupa badaczy skupiona w organizacji OpenAI ogłosiła właśnie, że ich generator treści oparty na uczeniu maszynowym jest tak dobry, że z łatwością produkował wysublimowane fake newsy. Projekt został więc utajniony.

Takich przykładów jest coraz więcej: naukowcy z Google Brain ogłosili ostatnio, że ich system sztucznej inteligencji – AutoML – stworzył własne „dziecko”.

NASNet od Google’a – bo o nim mowa - to . Naukowcy przyznają, że NASNet może okazać się przydatny dla wielu aplikacji i ma otwartą sondę AI do wnioskowania o klasyfikacji obrazu i wykrywaniu obiektów. Możliwości wykorzystania AutoML i NASNet jest mnóstwo, ale… teraz niecierpliwie w dłoń szczypią nas jednak etycy, zadając niewygodne pytania.

- Tu dotykamy chwytliwej idei Singularity, czyli rozwoju technologicznego tak szybkiego, że nie do ogarnięcia ludzkim umysłem. Bo co jeśli AutoML multiplikować będzie systemy AI z taką prędkością, że nie nadążymy za AI? A co jeśli rodzic AI przekaże niechciane uprzedzenia swojemu dziecku? Czy człowiek będzie miał wówczas choć okazję wyciągnąć wtyczkę zasilającą AI? – mówi Paweł Wyborski, prezes QuarticOn, zajmujący się także m.in. aspektami etycznymi w nowych technologiach.

Zdaniem ekspertów m.in. z grup roboczych Światowego Forum Ekonomicznego, aby zachować wszystkie powyższe obawy pod ludzką kontrolą, bardzo ważne jest, aby stosować bardziej restrykcyjne, spójne przepisy i standardy etyczne, zapobiegające wykorzystywaniu sztucznej inteligencji do niecnych celów lub dawania jej autorytatywnych przywilejów. Trwają prace nad transgranicznym kodeksem etycznym dla AI. Bo zdaniem ekspertów, póki co, młodocianą AI można wychować tak, by wyszła na ludzi.

Jaki będzie realny wpływ sztucznej inteligencji? Żeby się tego dowiedzieć, nie trzeba jechać do Krzemowej Doliny czy Londynu. 21 i 22 maja Kraków, podczas kongresu Impact’19 stanie samym sercem tygla, w którym realizują się innowacyjne idee i projekty. To wydarzenie, na którym przełomowe startupy, naukowcy, biznes i politycy mówią tym samym językiem. Impact’19 to 4 sceny, 6 tysięcy gości, 250 speakerów i dziesiątki wydarzeń towarzyszących. Stałymi bywalcami są tam m.in. premierzy jak i ministrowie z Polski oraz szefowie rządowych agencji (np. PFR i NCBR). W tym roku dołączą do nich kluczowi politycy z regionu CEE, w Krakowie pojawią się również wysocy rangą przedstawiciele takich potentatów i pretendentów jak Addo AI, Darktrace, MIT czy IBM Watson. Oni wszyscy pokażą swoje pomysły na to, jak przy wsparciu technologii, zmienić świat na lepsze. Impact’19 przyniesie też premiery najnowszych inwestycji, rządowych strategii i kluczowych raportów. Tutaj powstają pomysły i tworzone są projekty, które mają kluczowy wpływ na rozwój cyfrowej gospodarki. perspektywy biznesu. Na Impact’19 dzisiejszy liderzy - wielki biznes, startupy, środowisko naukowe, administracja publiczna - decydują o tym jak będzie wyglądać jutrzejszy świat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Patronat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj