potwierdziła izraelska armia. Szczegóły mają zostać podane później.
Na filmach publikowanych w mediach społecznościowych widać dwie rakiety lecące nad miastem oraz odgłosy wybuchów. Wielu mieszkańców na chwilę udało się do schronów. Alarm ogłoszono również w okolicach tej śródziemnomorskiej aglomeracji.
W ataku nikt nie ucierpiał; nie ma również doniesień o zniszczeniach. Prasa w kraju pisze, że niektórzy Izraelczycy potrzebują pomocy medycznej z powodu szoku spowodowanego atakiem i alarmem.
🔴IDF confirms that two rockets were launched from #Gaza towards Tel Aviv tonight.
— Israel Foreign Ministry (@IsraelMFA) March 14, 2019
Video shows interception of one of of the rockets over the Tel Aviv area by the Iron Dome Aerial Defence System.pic.twitter.com/vHNvLNunw1
Temat ataku zostanie podniesiony podczas nadzwyczajnego spotkania w sztabie zwołanym w ministerstwie obrony. Weźmie w nim udział premier Izraela Benjamin
Ostatni raz w Tel Awiwie aktywowano alarm przeciwrakietowy dwa lata temu - przypomina portal "Haarec". Alarm okazał się fałszywy.
Żadna z grup działających w Strefie Gazy nie przyznała się do tej pory do przeprowadzenia czwartkowego ataku.
"Według doniesień dwie rakiety Fardż-5 wystrzelił palestyński Islamski Dżihad", drugie po Hamasie największe ugrupowanie w Strefie Gazy - informuje portal "The Jerusalem Post". Z kolei "Haarec", powołując się na swoje źródła w tej enklawie, podkreśla, że nie wiadomo jeszcze, kto stoi za atakiem.
Relacje palestyńsko-izraelskie są szczególnie napięte od zeszłego roku. Wzburzenie Palestyńczyków budziło m.in. przeniesienie przez USA swojej ambasady w Izraelu do Jerozolimy. Na granicy między Strefą Gazy i Izraelem regularnie dochodzi do protestów. Według arabskich mediów od marca ubiegłego roku armia Izraela zabiła w nich ponad 200 osób i raniła kilkanaście tysięcy
>>> Czytaj też: Netanjahu: Izrael nie jest państwem wszystkich swoich obywateli
