Czy sojusz Francji i Niemiec nadal jest silny? Następczyni Merkel to problem dla Macrona

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 marca 2019, 07:25
Emmanuel Macron i Angela Merkel
Emmanuel Macron i Angela Merkel/ShutterStock
Pogłoski o kryzysie unijnego tandemu francusko-niemieckiego są mocno przesadzone

Paryż i Berlin chcą udowodnić eurosceptykom, zarzucającym im brak pomysłów dotyczących przyszłości zjednoczonej Europy, że grubo się mylą. Dlatego już na samym początku wyborczego wyścigu do europarlamentu (w Polsce wybory do PE odbędą się 26 maja) francuski prezydent Emmanuel Macron oraz szefowa niemieckich chadeków Annegret Kramp-Karrenbauer (najczęściej nazywana po prostu AKK) . Listami do Europejczyków chcą udowodnić, że nie bronią jedynie swoich stołków i przywilejów.

Bitwa na listy

Macron i AKK o przyszłości Wspólnoty napisali dużo i w odmiennym tonie. Ten rozdźwięk został odczytany jako kryzys w relacjach francusko-niemieckich. Na przykład, gdy Macron zaproponował zasadnicze wzmocnienie Wspólnoty, AKK wzięła w obronę państwa narodowe. "Żadne europejskie superpaństwo nie jest w stanie osiągnąć celu, jakim jest Europa zdolna do działania. Instytucje europejskie nie mogą sobie rościć prawa do wyższości nad współpracą rządów krajowych" – podkreśliła.

Tak twarde postawienie sprawy mogło zaboleć Macrona, który od początku prezydentury w maju 2017 r. próbuje . Zasadnicza odpowiedź AKK może również oznaczać, że francuski polityk będzie musiał pożegnać się z propozycjami powołania nowych unijnych urzędów, które zgodnie z jego wizją miałyby się zająć rozwiązywaniem szeregu problemów: począwszy od nieszczelnych granic, poprzez walkę ze zmianami klimatycznymi, na nieświeżej wołowinie trafiającej do europejskich sklepów kończąc.

Francuzów ubodła też propozycja, by już na stałe jedyną siedzibą Parlamentu Europejskiego stała się Bruksela. Paryż od lat broni jak niepodległości siedziby PE w Strasburgu, choć przemieszczanie się z Brukseli do alzackiej stolicy tylko na cztery dni w miesiącu 751 eurodeputowanych wraz z personelem od dawna uchodzi za czysty – i bardzo kosztowny – absurd. 

>>> Polecamy: Brexit, czyli Benny Hill na kwasie. Projekt miał być źródłem narodowej dumy, na razie przynosi tylko wstyd

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj