Prezydent Francji rozmawiał we wtorek wieczorem w Paryżu z szefową brytyjskiego rządu , która zabiega o przesunięcie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE na 30 czerwca. Kwestia ta będzie omawiana podczas rozpoczynającego się w środę nadzwyczajnego szczytu .
Kilka dni temu pojawiły się też przecieki z otoczenia szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, wskazujące na opcję elastycznego aż do wiosny 2020 roku.
Francja nalega by ewentualne kolejne przesunięcie brexitu nie zakłóciło funkcjonowania Unii Europejskiej. Paryż chce, żeby w przypadku wyznaczenia daty brexitu po wyborach do Parlamentu Europejskiego, Wielka Brytania mogła tylko w ograniczonym zakresie wpływać na decyzje UE. Zdaniem władz w Paryżu premier May musi też przedstawić konkretny plan działań strony brytyjskiej.
W ubiegłym tygodniu prezydent Emmanuel Macron oświadczył, że Unia Europejska nie może być "zakładnikiem kryzysu politycznego" wokół brexitu.
Przed przyjazdem do Paryża szefowa brytyjskiego rządu gościła w Berlinie. Po półtoragodzinnych rozmowach z premier Theresą May kanclerz Angela Merkel spotkała się z posłami frakcji CDU/CSU w Bundestagu. Jak ustaliła agencja dpa, powołująca się na chadeckich polityków z Bundestagu, Merkel uważa, że przesunięcie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE na koniec 2019 albo początek 2020 roku jest możliwe do przeprowadzenia.
Brytyjska Izba Gmin już trzykrotnie odrzuciła wynegocjowaną przez May umowę dotyczącą brexitu. Brytyjska premier rozpoczęła jednak rozmowy z liderem opozycyjnych laburzystów Jeremym Corbynem na temat ewentualnego poparcia ze strony jego ugrupowania dla rządowego porozumienia. Przewodniczący Partii Pracy oczekuje, że Wielka Brytania pozostanie po brexicie w unii celnej. Przeciwni są temu eurosceptyczni konserwatyści z partii May.
Jeśli UE nie zgodzi się na przesunięcie brexitu, Zjednoczone Królestwo powinno opuścić Wspólnotę bez umowy w najbliższy piątek.
>>> Czytaj też: Brexit zostanie przesunięty do końca 2019 roku? Merkel: To możliwe
