USA stawiają na "politykę nacisku" na reżim Maduro

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 kwietnia 2019, 15:27
Specjalny wysłannik USA ds. Wenezueli Elliott Abrams po spotkaniach w Madrycie oświadczył na konferencji prasowej, że Waszyngton stawia na politykę wywierania nacisku na reżim Nicolasa Maduro, chociaż rozważa także ewentualność interwencji wojskowej.

"Istnieją opcje wojskowe, ale obecnie jesteśmy za pokojowym rozwiązaniem w oparciu o naciski polityczne, dyplomatyczne i finansowe" - powiedział Abrams. "Jedyna zagraniczna obecność wojskowa (w Wenezueli) to wojska kubańskie, (...) a teraz i Rosjanie" - dodał.

Wysłannik USA rozmawiał w Madrycie w środę z przedstawicielami rządu hiszpańskiego, a także z byłym premierem Felipe Gonzalezem, uważanym przez Waszyngton za dobrego interlokutora w kwestii kryzysu wenezuelskiego.

Strona hiszpańska w komunikacie MSZ na temat jej stanowiska w sprawie Wenezueli w pełni podziela zaniepokojenie Waszyngtonu pogarszaniem się sytuacji w tym kraju, jednak "kategorycznie wyklucza użycie siły", podkreślając, że kryzys ten wymaga rozwiązania politycznego, pokojowego i demokratycznego.

Abrams zasugerował, że "Unia Europejska powinna rozważyć rozszerzenie sankcji przeciwko tym członkom wenezuelskich władz, którzy korzystają na terenie UE z pieniędzy zrabowanych w Wenezueli".

Jak oświadczył, "czas nie pracuje na korzyść Nicolasa Maduro, ponieważ wewnętrzna sytuacja w Wenezueli jest nieprawdopodobnie zła, szerzy się szalony głód, brakuje światła i wody".

"Rząd USA uważa Hiszpanię w związku z jej historycznymi powiązaniami z Wenezuelą za naturalnego lidera w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o sprawę Wenezueli" - kontynuował wysłannik USA.

"Mamy wspólny z UE cel, jakim jest przywrócenie demokracji w Wenezueli i przeprowadzenie tam wolnych wyborów" - dodał. Jak podkreślił, jedyna różnica między stanowiskiem Stanów Zjednoczonych a UE polega na tym, że zdaniem Waszyngtonu "negocjacje z Nicolasem Maduro mogą dotyczyć wyłącznie jego odejścia".

Jako kraje, do których Maduro i jego najbliżsi współpracownicy mogliby się udać, gdyby zostali zmuszeni do opuszczenia Caracas, Abrams wskazał Kubę i Rosję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj