Poroszenko mówił o tym podczas odbywającego się w ukraińskiej stolicy Kijowskiego Forum Bezpieczeństwa, zorganizowanego po raz 12. przez Fundację Open Ukraine byłego premiera Arsenija Jaceniuka.

Prezydent podkreślił, że nie można pozwolić na wykorzystywanie bolesnych momentów z historii, „by psuć stosunki z naszymi partnerami strategicznymi, łącznie z Polską”.

„Właśnie dlatego staramy się – i to się udaje – utrzymywać bardzo aktywny dialog z prezydentem Polski Andrzejem Dudą. Właśnie dlatego niedawno byłem w Lublinie, gdzie wspólnie z prezydentami Dudą i (prezydent Litwy Dalią) Grybauskaite przeprowadziliśmy niesamowite spotkanie w siedzibie Wielonarodowej Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej w Lublinie. I to są osiągnięcia, to jest charakterystyka naszych relacji z Polską” – podkreślił.

Prezydent wskazał, że nie ma iluzji, iż dialog z Polską rozwija się w dobrym kierunku. „Są siły w Polsce, które wykorzystują kwestię ukraińską dla potrzeb wewnętrznej sytuacji politycznej i dla wyborów. I tak będzie” – mówił.

„Proszono mnie, bym nie wspominał tutaj o naszym północnym sąsiedzie (Rosji), ale muszę o nim wspomnieć, bo jego ręka jest tu oczywista. Ataki na Ukrainę są składowym elementem wojny hybrydowej” – powiedział Poroszenko.

Szef państwa prowadzi obecnie kampanię wyborczą przed zaplanowaną na 21 kwietnia drugą turą wyborów prezydenckich. Spotka się w niej z komikiem telewizyjnym Wołodymyrem Zełenskim. Jest on gwiazdą programów kabaretowych stacji telewizyjnej należącej do oligarchy Ihora Kołomojskiego. Miliarder uważa Poroszenkę za swojego osobistego wroga.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbyła się na Ukrainie 31 marca. Zełenski zajął wówczas pierwsze miejsce, uzyskując 30,2 procent poparcia. Na Poroszenkę zagłosowało niemal 16 procent uprawnionych.

W czwartek na Ukrainie opublikowano pierwszy sondaż, poprzedzający drugą turę wyborów. Zgodnie z jego wynikami 51 procent Ukraińców zamierza poprzeć w niej Zełenskiego. Poroszenko może liczyć jedynie na 21 procent głosów.

Polskę i Ukrainę już od wielu lat dzielą zaszłości historyczne. Dotyczą one głównie różnej pamięci o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, która w latach 1943-45 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na ok. 100 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci.

O ile dla polskiej strony była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa (masowa i zorganizowana), o tyle dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy chcą postrzegać OUN i UPA wyłącznie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec Związku Sowieckiego), a nie antypolskie.

>>> Czytaj też: Timmermans: Ostrzegano mnie, że doprowadzę do polexitu. Sytuacja jest odwrotna