Decyzja sądu zapadła trzy dni przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie, w których największe szanse na zwycięstwo ma showman Wołodymyr Zełenski. Jest on aktorem kabaretowym, występującym w stacji telewizyjnej, której właścicielem jest Kołomojski.

Narodowy Bank Ukrainy zapowiedział, że zaskarży orzeczenie. „Decyzja sądu nie jest prawomocna i zostanie zaskarżona przez bank narodowy. Po raz kolejny zwracamy uwagę, że stworzona przez sąd niepewność sytuacji prawnej podważa stabilność finansową” – oświadczył przedstawiciel banku centralnego Wiktor Hryhorczuk.

Petro Poroszenko, urzędujący prezydent i rywal Zełenskiego w II turze wyborów prezydenckich, mówił wcześniej, że powrót Prywatbanku w ręce Kołomojskiego grozi kryzysem finansowym oraz kryzysem we współpracy Ukrainy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

„Gwałtowne ruchy w sprawie banku stworzą zagrożenie dla jego klientów. Decyzja na korzyść byłego właściciela będzie bolesnym uderzeniem we współpracę z MFW i związana będzie z ryzykiem dla stabilności makroekonomicznej, dla kursu walut i może wywołać nowy kryzys” – powiedział prezydent.

Prywatbank został znacjonalizowany w 2016 r. z powodu niewypłacalności. Narodowy Bank Ukrainy wyjaśniał wówczas, że różnica między rezerwami a ryzykiem kredytowym tej instytucji wyniosła 96 miliardów hrywien (ok. 15 mld zł). Po nacjonalizacji bank centralny oświadczył, że Prywatbank wykorzystywany był do prania brudnych pieniędzy.

Reklama

Kołomojski mówił w wywiadach, że chce odszkodowania za nacjonalizację banku w wysokości 2 mld USD i nie ukrywał, że liczy, iż odzyska swoje pieniądze po zmianie prezydenta.

W ubiegłym tygodniu amerykański portal informacyjny Daily Beast podał, że Federalne Biuro Śledcze (FBI) prowadzi dochodzenie w sprawie możliwych przestępstw finansowych Kołomojskiego. Ma ono dotyczyć m.in. prania brudnych pieniędzy.

Oligarcha, którego majątek wyceniany jest przez magazyn "Forbes" na 1,2 mld dolarów, mieszka obecnie w Izraelu.

>>> Czytaj też: Rosja zakaże eksportu ropy i produktów naftowych na Ukrainę