Macron: Strajki były "słusznymi roszczeniami. Będą reformy"

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 kwietnia 2019, 21:25
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron/PAP/EPA
Prezydent Francji podczas czwartkowej konferencji prasowej podsumował wielomiesięczną debatę narodową i odpowiedział na protesty "żółtych kamizelek". Emmanuel Macron obiecał obniżenie podatków, ułatwienie rozpisywania referendów i reorganizację państwowej administracji.

Konferencja w Pałacu Elizejskim, w której udział wzięło 320 dziennikarzy, w tym blisko jedna trzecia korespondentów zagranicznych, była wydarzeniem podczas prezydentury Macrona i miała być odpowiedzią na rozpoczętą w styczniu oraz reakcją na powtarzające się od listopada protesty .

Przed sesją pytań i odpowiedzi , otoczony przez swych ministrów, wygłosił blisko godzinne expose, w którym podkreślił, że rząd dzięki debacie i konsultacjom społecznym zrozumiał frustracje i niepokoje Francuzów, zastrzegł jednak, że nie zrezygnuje z reform mających uzdrowić kraju.

Francuzi "odczuwają głęboko niesprawiedliwość , niesprawiedliwość społeczną", czują się zignorowani przez elity i pozbawieni wystarczającego wpływu na procesy polityczne, niepokoi ich "islam polityczny", który rodzi ekstremistów, martwią niedobory infrastruktury i usług publicznych na prowincji - podsumował Macron.

Obiecał "znaczące obniżenie" , które trzeba będzie jednak zrekompensować oszczędnościami rządu oraz większym nakładem pracy Francuzów.

Proces i reform administracji publicznej rozpocznie się na początku 2020 roku, a jego plan premier Edouard Philippe przedstawi w maju.

Wprowadzone zostaną reformy , indeksowane będą emerytury nieprzekraczające 2 tys. euro.

Rząd powoła specjalną radę do spraw zmian klimatycznych i - powiedział prezydent, ale nie sprecyzował zakresu obowiązków i uprawnień takiej struktury.

Macron obiecał też, że "będzie nieugięty wobec politycznego islamu", który "chce się oderwać od Republiki".

Aby odpowiedzieć na żądania Francuzów dotyczące ich wpływu na politykę, Macron zapowiedział zmodyfikowanie przepisów dotyczących referendów, które teraz można będzie zorganizować, jeśli wniosek w tej sprawie podpisze milion osób. Do tej pory, aby rozpisać plebiscyt, trzeba było przedstawić podpisy 10 proc. wyborców.

Prezydent odniósł się do protestów "żółtych kamizelek", które rozpoczęły się w listopadzie, i powiedział, że były one "", na które nie należy patrzeć przez pryzmat agresji, która czasem towarzyszyła demonstracjom.

Prezydent zwrócił jednak uwagę na to, że z czasem żądania uczestników ruchu stały się częściowo sprzeczne, a marsze zawłaszczały raz po raz ugrupowania agresywne.

Wystąpienie Macrona to podsumowanie "" o naprawie państwa, którą zainicjował sam prezydent, by poniekąd rozbroić agresję "żółtych kamizelek" i dzięki szerokim konsultacjom postawić właściwą diagnozę społeczną. Jednak według najnowszych sondaży tylko 24 proc. Francuzów sądzi, że debata przyniesie wymierne rezultaty.

Jak komentuje AFP, prawdziwej odpowiedzi na wystąpienie prezydenta i jego diagnozę udzieli ulica - jeżeli nie ustaną sobotnie demonstracje "żółtych kamizelek", to "wielka debata" nie zneutralizowała ich gniewu i frustracji.

>>> Czytaj też: Polskie żółte kamizelki formują szeregi. Pocztowcy szykują się do strajku

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj